O rozświetlaczu prawie idealnym, czyli moja opinia o Lou-Manizer theBalm

Jakiś czas temu szukałam dla siebie rozświetlacza idealnego i wszystkie drogi prowadziły mnie do Mary-Lou Manizer z theBalm. Postanowiłam spróbować, chociaż nie miałam z nim wcześniej styczności i nie wiedziałam, czy nie będzie dla mnie zbyt złoty. Jako blondynka o chłodnym typie urody preferuję raczej srebrne rozświetlacze i uważam, że jest ich zdecydowanie zbyt mało na rynku, większość posiada ciepłe tony. Podobnie opisywano Mary, piękny rozświetlacz, ale raczej dla ciepłych karnacji. 




Takie też było moje pierwsze wrażenie, chociaż po cichu miałam nadzieję, że jednak się nie zawiodę. Mary-Lou okazała się być bardzo drobnymi, złotymi drobinkami, ale na szczęście nie jest aż tak ciepła jak się spodziewałam. Jego konsystencję określiłabym jako mokrą, dzięki temu nie ma problemu z osypywaniem się przy nakładaniu pędzelkiem. Rozświetlacz dostajemy w formie prasowanej, w pięknym, stylizowanym na lata 50te (?) plastikowym opakowaniu z lusterkiem. Zresztą wszystkie opakowania kosmetyków theBalm mają w sobie to coś, prawda? Na twarzy tworzy śliczną, złotą taflę, która pięknie odbija światło. Po roztarciu nie widać praktycznie drobinek, jak to zwykle bywa przy innych shimmerach, Mary zostawia nam na twarzy złoty pyłek, nie drobiny "brokatu". Niestety nie ma w sobie typowo chłodnych drobinek, ale i tak wygląda bardzo ładnie. Utrzymuje się długo, bo praktycznie do zmycia makijażu:)

Często używam go również do rozświetlenia w kącików oczu i też wygląda idealnie:) Być może dla wielu osób rozświetlacz to zbędny wydatek, ja sama stosuję go bardziej przy "wyjściowych" makijażach, warto jednak mieć coś w kosmetyczce co nada naszej skórze świeżości gdy zajdzie taka potrzeba. Możemy dzięki niemu uzyskać tak subtelny efekt, że będzie idealny również na dzień. Po nałożeniu większej ilości z pewnością będzie przyciągał wzrok i zaakcentuje to co trzeba.  

Jedyne do czego mogę się przyczepić w tym shimmerze to wysoka cena, choć adekwatna do jakości i nieco zbyt ciepły kolor, który różnie może wypaść przy chłodnym typie urody.




Porównanie z moim archaicznym Shimmerem z Essence, który już chyba dawno został wycofany?

 Kupiłam go w sklepie mintishop za 61,90zł, obecnie kosztuje już prawie 65zł.


Niedawno theBalm wypuściło bardziej brzoswiniową wersję - Cindy-Lou Manizer.  Ich porównanie i swatche możecie obejrzeć pod tym linkiem: KLIK


źródło obrazka: mintihop.pl

31 komentarzy:

  1. wygląda pięknie jednak ceny kosmetyków the Balm jak dla mnie są nie do pokonania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turkusoowa dla mnie też nie są niskie, ale uważam, że warto czasami odłożyć sobie na nieco większy wydatek, tym bardziej, że są to bardzo wydajne kosmetyki. Sama wiele razy zastanawiałam się zanim go kupiłam:) Chętnie kupiłabym od nich jeszcze jakiś róż lub bronzer.

      Usuń
    2. Jeśli masz ochotę na bronzer to Bahama Mama jest super!

      Usuń
    3. Wiele razy go już oglądałam, ale jeszcze nie zdecydowałam się kliknąć:) Będzie pasował też chłodnym blondynkom?

      Usuń
  2. Kusi mnie od dawna...mam nadzieję, że niedługo wpadnie w moje łapki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto polować na promocje, chociaż bardzo ciężko na taką trafić w tym wypadku. Życzę Ci aby w końcu wpadła:)

      Usuń
  3. Jeden z moich ulubionych, cindy tez lubie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina cały czas myślałam, że Cindy to będzie taka wersja dla blondynek, ale po swatchach sama nie wiem co o niej myśleć. Napiszesz coś więcej?

      Usuń
  4. bardzo ładny, ale mnie jakoś niekusi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubimy się :) Dla mnie jest idealny, gdy nakładam go bardzo delikatnie. Chciałabym jeszcze coś wpadającego w brąz, ale Betty jest za mocna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie ladne opakowanie *.* Nigdy nie słyszałam o tej marce, ale zaraz z ciekawosci zapytam google :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Własnie choruje na ten rozświetlacz, chyba go kupię.Cena dośż wyska, czy rzeczywiście watro?Używałam też rozswietlacza Essence i był fajny tyle,że miał drobinki brokatu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od dawna o nim marzę, ale cena swoje robi. Najpierw odłożę na Bahama mama, dopiero potem zacznę odkładać na rozświetlacz, bo na razie nie wydaje mi się, żebym na gwałt go potrzebowała, a bronzer jest bardzo potrzebny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten rozświetlacz to takie moje kosmetyczne marzenie. Nie mam w sumie żadnego porządnego rozświetlacza, a nie chcę kupować kilku po 10zł, dlatego dzielnie odkładam na ten Mary-Lou. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo go lubię, nawet moja mama polubiła (była bardzo sceptycznie nastawiona gdy usłyszała cenę), czasem mi go podkrada :P Ja stosuje go codziennie na kości policzkowe i kąciki, na pewno kupię ponownie, myślę, że za jakieś półtora roku (mam go już pół roku), jest bardzo wydajny,

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio rozmyślam nad zakupem kilku produktów the balm :) A blogi i recenzje tylko zachęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się zastanawiam nad zakupem jego lub MACa Soft&Gentle. Bo mam inne rozświetlacze z MAC i jestem bardzo z nich zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ładny kolorek ma
    opakowanie też urocze, cena mniej ;) ale za taką wydajność.. warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten rozświetlacz wydaje się bardzo uniwersalny, więc nic dziwnego, że kusi tak wiele osób.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj kusi mnie oj kusi ;) Chociaż wolałabym go jeszcze pomacać na żywo ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja nadal w ciemnym lesie, bo nie rozumiem fenomenu rozświetlaczy i nawet jeśli to efekt dla mnie nijaki ... :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam go w miniaturowej wersji w paletce thebalm Jovi. Wygląda na innych pięknie, ale ja chyba nie umiem się nim obsłużyć :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam, Mary - Lou jest przepiękna :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie używałam, bo nie używam kosmetyków tego typu, ale opakowanie ma świetne!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam od niedawna i bardzo ją polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też mam i bardzo lubię :-) To był dobry zakup.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam kosmetyki the Balm :) przepieknie są wydane :) ale sam rozswietlacz jest troszke za bardzo zółty, taki szampański kolor :) jesli o mnie chodzi to totalnym killerem okazał sie ten srebrny z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajny, zachęcający wpis. Rozświetlacz to chyba must have tego lata, jeśli chodzi o strobing. Uwielbiam taką rozświetloną skórę, lekko muśniętą słońcem.
    Dzięki raz jeszcze za recenzję :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Wszystko czytam i w miarę możliwości odpowiadam. Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)

Pod wcześniejszymi postami niż najnowszy jest ustawiona moderacja, bym nie przegapiła Twojego komentarza:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.