Denko, denko, czyli kilka zużyć i krótkich recenzji

Przy okazji porządków kosmetycznych postanowiłam wrzucić Wam coś w rodzaju denka. Nie wszystkie te kosmetyki zużyłam w ostatnim czasie, część opakowań zostawiłam sobie do trzymania w nich innych kosmetyków, część po tym poście od razu poleci do kosza. Zastanawiam się nad wstawianiem regularnych postów denkowych, kiedyś lubiłam to robić, ale porównując zużycia innych dziewczyn moje nie zapierają tchu w piersiach (dobrze to odmieniłam?) swoją ilością.


  • Cukrowy peeling do ciała z żurawiną i trawą cytrynową - APIS


O moich mazidełkach do ust

Akurat "zbieraczem" mazidełek do ust nie jestem. Postanowiłam jednak napisać Wam co nieco o tych, które obecnie posiadam. Niestety zastanawiam się nad świeżością dwóch z tych kosmetyków, więc proszę o informację czy widziałyście je jeszcze gdzieś w sprzedaży.

1.  Balsam do ust Strawberry Sorbet - Delia Cosmetics - 7zł/4,9g

Kupiony w ostatnim czasie truskawkowy balsam do ust. Skład ma przeciętny, ale  znajdziemy w nim m.in. olejek rycynowy i masło shea. Bardzo podoba mi się konsystencja tego balsamu - niczym sorbet - bajeczna, gładko sunie po ustach. Obawiam się jednak, że w lato będzie się rozpływać, ale nie miałam go w tym czasie żeby wiedzieć to na pewno. Bardzo ładnie, słodko pachnie truskawką. Jeśli chodzi o działanie, to daje delikatne uczucie nawilżenia, ale znika ono po wyschnięciu pomadki. Poza tym z jednej strony daje poczucie nawilżenia, z drugiej tworzy na ustach warstwę, która może czasami irytować swoją szorstkością. Lubię po niego sięgać bo jest miły w aplikacji i świetnie pachnie, ale wraz z wyschnięciem na ustach cały czar pryska i niewiele zostaje po złudnym nawilżeniu.. szkoda. Pytanie tylko czy gdzieś go widziałyście? W internecie nie ma śladu po takim produkcie. Myślałam, że to jakaś nowość, ale nawet na stronie producenta nic na jego temat nie ma.


Co wybierasz - słoiczek czy sztyft? - porównanie balsamów Tisane

O swojej miłości do słoiczkowej wersji balsamu do ust Tisane pisałam już dawno [klik]. Powiem szczerze, że niechętnie sięgam już po inne.

Jakiś czas temu pierwszy raz kupiłam ten sam balsam, ale w sztyfcie. Ot tak, dla porównania. Co myślę o tym zestawieniu? Niestety uważam, że tradycyjna słoiczkowa wersja jest lepsza, mimo, że obie mają plusy i minusy. Poniżej moje małe spostrzeżenia.



Ulubiony i niezastąpiony balsam do ust - Tisane

Ten kosmetyk jest znany już chyba wszystkim, ale powiem szczerze, że do tej pory nie znalazłam nic równie genialnego do pielęgnacji moich ust. Dlatego chyba zawsze będzie zawsze wielbiony na moim blogu. Od kiedy go pierwszy raz kupiłam, a było to co najmniej dwa lata temu praktycznie nigdy się nie rozstajemy i jest to nieodłączny element mojej kosmetyczki.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.