Wydaje mi się, że kosmetyki Apis nie są jeszcze za bardzo rozpowszechnione na blogach urodowych, dlatego spieszę do Was z recenzją, bo myślę, że są godne uwagi.
Rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem- APIS
W tegorocznej linii świątecznej The Body Shop zaproponował trzy warianty zapachowe - Ginger Sparkle, Cranberry Joy, Vanilla Bliss, czyli imbir, żurawinę i wanilię. Brzmi kusząco? Zgadzam się.
Pierwszą styczność z kosmetykami Balea miałam już w tamtym roku gdy miałam okazję używać melonowego lotionu do ciała. Powiem szczerze, był to najfajniejszy zapach z jakim miałam styczność przy tego typu kosmetykach.
"Podaruj swojej skórze rajską błogość zanurzoną w aksamicie balsamu, który intensywnie nawilży i odżywi Twoje ciało. Specjalnie wyselekcjonowane związki z kukurydzy przywrócą skórze utraconą jędrność i elastyczność, a wosk z oliwek perfekcyjnie ją wygładzi."
Od razu powiem, że jak tylko zobaczyłam, że Lirene wprowadziło serię Intensywna Regeneracja musiałam czegoś z niej spróbować. Moja skóra jest bardzo sucha i wymaga dobrego nawilżenia. Wydawało się więc, że są to kosmetyki stworzone dla mnie.
To masełko kupiłam już jakiś czas temu. Wszyscy zachwycali się peelingami cukrowymi z Dax Cosmetics więc pomyślałam, że to masełko będzie równie rewelacyjne. (Mimo chęci peeling nie wpadł w moje ręce z niewiadomych przyczyn. Teraz pewnie minie trochę czasu bo obecnie gustuję we własnorobionym peelingu kawowym).
Moja wersja to czekolada&kokos o działaniu ujędrniającym. Kosztuje chyba w granicach 15 zł/225 ml.
Pewnie pomyślicie, że wyrwałam się z tą notką jak Filip z konopii - dla nieświadomych powiem, że tych maseł już dawno w Biedronce nie ma. Jestem jednak zauroczona większością kosmetyków z Biedronki i chcę Wam uświadomić, że gdy będzie kolejny rzut ich maseł, to chyba nie ma co się zastanawiać:)