Łagodny tonik nawilżający - Pharmaceris A
Dziś kilka słów na temat toniku, co do którego mam nieco mieszane uczucia. Od toniku oczekuję głównie odświeżenia skóry i usunięcia uczucia ściągnięcia po umyciu twarzy. Stosuję go właściwie dwa razy dziennie, czasami trzy. Zawsze rano i wieczorem przed nałożeniem kremu w celu unormowania uczucia napięcia skóry po umyciu i czasami w ciągu dnia dla lekkiego odświeżenia.
Odświeżona twarz w 10 sekund? Naturalnie
Ponieważ mam mieszaną skórę, która po każdym mocniejszym żelu do twarzy lubi być ściągnięta, polubiłam się z tonikami. Dzięki nim moja skóra po myciu przestaje być napięta i jest gotowa na przyjęcie kremu. Tonik pomaga mi również rano i w ciągu dnia, gdy chcę się nieco odświeżyć.
Naturalna pielęgnacja - Hydrolat z kwiatu pomarańczy (neroli)
13 cze 2012
Autor:
Panna-Kokosowa
Etykiety:
Biochemia Urody,
hydrolat,
kosmetyki naturalne,
tonik
40
komentarze
Używałyście już hydrolatów? Nie? A więc musicie to koniecznie przeczytać:)
Kiedy mój ostatni tonik dobijał dna, postanowiłam wprowadzić do swojej pielęgnacji hydrolaty. Bardzo lubiłam tonik z Corine de farme, który jako jeden z nielicznych naprawdę przypadł mi do gustu, ale nie mam możliwości kupić go stacjonarnie. Dlatego podczas zamówienia w Biochemii Urody wrzuciłam do koszyka Hydrolat z kwiatu pomarańczy. Pierwotnie miał to być hydrolat oczarowy, ale trafiłam akurat na czas gdy został on zmieniany na hydrolat z liści oczaru (prócz nazwy zmieniła się tylko jego cena...)
Kiedy mój ostatni tonik dobijał dna, postanowiłam wprowadzić do swojej pielęgnacji hydrolaty. Bardzo lubiłam tonik z Corine de farme, który jako jeden z nielicznych naprawdę przypadł mi do gustu, ale nie mam możliwości kupić go stacjonarnie. Dlatego podczas zamówienia w Biochemii Urody wrzuciłam do koszyka Hydrolat z kwiatu pomarańczy. Pierwotnie miał to być hydrolat oczarowy, ale trafiłam akurat na czas gdy został on zmieniany na hydrolat z liści oczaru (prócz nazwy zmieniła się tylko jego cena...)
Ulubiony tonik? - właśnie ten:)
Od razu przyznam, że do niedawna
toniki stosowałam sporadycznie, zazwyczaj pomijając ten etap w
oczyszczaniu mojej skóry. Dlaczego? Większość z nich po prostu ją
podrażniała, co było prawdopodobnie spowodowane alkoholem
znajdującym się wysoko w składzie. Moje zdanie na ich temat
zmieniło się gdy trafiłam na Tonik odświeżający z Corine de
Farme. Początkowo do niego również podchodziłam jak do jeża, bo
niby czemu tym razem miało być inaczej. Chociaż nie powiem, żeby
opisy „bez parabenu, hipoalergiczny, 99% naturalnych składników”
na mnie nie działały.


