Puder do konturowania z Inglota to nowość tej marki. Przez długi czas nie mogłam go dostać stacjonarnie, zatem postanowiłam zamówić go przez internet. Podejrzewam, że ten konkretny odcień o którym dziś napiszę i tak jest ciężko dostać w sklepach z uwagi na furorę jaką robi na blogach i YT. Mowa oczywiście o Pudrze do modelowania twarzy Inglot nr 505. Kosztuje 29zł/5,5g i jest dostępny w formie wkładu do paletki. Szkoda, że producent nie zrobił też wersji w okrągłym opakowaniu jak w przypadku róży.
Kosmetyk ten dostępny jest w pięciu odcieniach. Jaśniejsze mają podkreślać i uwypuklać poszczególne części twarzy, ciemniejsze ją wysmuklać.
![]() |
Zdjęcie pochodzi z tego bloga KLIK |
Odcień 505 uważany jest za odpowiedni praktycznie dla każdego, zarówno dla blondynek jak i brunetek. Choć gdzieś na Facebooku Inglota widziałam info, że najchłodniejszy i najodpowiedniejszy dla blondynek będzie nr 504, niestety nie miałam okazji potwierdzić tego w realu. Odcień 505 to zdecydowanie chłodny, brudnawy brąz, któremu daleko do miana pomarańczki.
Z jednej strony jest raczej subtelny, z drugiej trzeba uważać z ilością. Pisząc to nie mam na myśli tego, że dotkniecie pędzlem do twarzy i zrobi Wam się wielka brązowa plama, bo o to raczej trudno przy tym produkcie. Ja mam raczej tak, że wydaje mi się, że nakładam go i niewiele widać, więc dokładam, dokładam... a potem bach efekt brudnej twarzy. Po kilku razach na szczęście można nauczyć się z nim pracować, bo nawet gdy przesadzicie bronzer łatwo się blenduje i współpracuje z innymi produktami. Polecałabym go nawet początkującym, bo ciężko z nim przesadzić, choć mi się na początku kilka razy udało :) U wielu osób czytałam, że ma minimalne drobinki, które stają się niewidoczne na twarzy, zabijcie mnie, ale ja nawet w opakowaniu ich nie widzę:) Troszkę się pyli, bo jest bardzo suchy, co widać nawet na zdjęciach.
Cóż mogę jeszcze napisać...jest to naprawdę dobry produkt. Na dzień dzisiejszy to chyba najlepszy bronzer jaki miałam.
hmm, zapowiada się całkiem ciekawie :) czekam na zdjęcie na buzi :)
OdpowiedzUsuńno bardzo jestem ciekawa, jak on się ma do mojego bronzera z Sephory z limitki Sol de Rio. wydawało mi się, że SdR jest bardzo chłodny, aż tu dziś spojrzałam na siebie w jakimś sklepowym lustrze i zobaczyłam przebitkę marchewy! dziwne to było oświetlenie, ale zakładam, że przy naprawdę chłodnych odcieniach nic nie byłoby w stanie wywołać takiego efektu.
OdpowiedzUsuńMam i bardzo sobie go chwałę. Ma świetny kolor o bardzo dobrze rozprowadza się na skórze.
OdpowiedzUsuńmam na niego coraz większą ochotę :)
OdpowiedzUsuńKolory świetne! Nie miałam jeszcze bronzera Inglot.
OdpowiedzUsuńNie znam tego produktu, ale bardzo lubię cienie inglota:)
OdpowiedzUsuńPiękny odcień , wreszcie coś co nie wygląda ceglasto ;)
OdpowiedzUsuńChodzi za mną, żeby skompletować wszystkie :)
OdpowiedzUsuńTo tak i mnie :))) I coś czuje, że wpadnie zestaw plus eyelinery ♥
UsuńSą interesujące i chętnie się im bliżej przyjrzę :)
OdpowiedzUsuńKusi mnie jak nie wiem co ;P
OdpowiedzUsuńMaxineczka chyba wspominała o tym produkcie ;)
OdpowiedzUsuńkończy mi się obecnie mój bronzer i zastanawiam się nad zakupem tego :)
OdpowiedzUsuńŚwietny kolor. Widziałam go na jakimś kanale na youtubie i wpisałam na swoją listę zakupów:)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że widziałam już u kogoś ten puder brązujący, wydaje się genialny. Uwielbiam takie chłodne odcienie, wyraziste i delikatne zarazem. Zdecydowanie muszę się za nim rozejrzeć jak będę w Polsce.
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się, ja wcale nie potrafię zrobić zdjęć na twarzy :-( Choć wiem, że są bardzo pomocne, ale chyba po prostu się z tym poddam i będę linkować do ludzi, którzy potrafią to ogarnąć, bo przez to mam mnóstwo kolorówki, o której chciałabym napisać, a nie mogę, bo nie potrafię zrobić zdjęć kosmetyku w akcji :-(
Jeju, ale fajne :D muszę sobie kupić
OdpowiedzUsuńWitam, świetny post! Mam pytanie co to za cień na ostatnim zdjęciu obok pudru który prezentujesz?:)
OdpowiedzUsuń