Dylematy: Czy można prowadzić bloga urodowego i nie wydawać dużo na kosmetyki?

Kochane, nie znajdziecie tu dziś posta... ani moich przemyśleń. Jeśli ktoś wpadł tutaj po pomysł jak oszczędzić na kosmetykach to niestety nie znajdzie tu odpowiedzi, przynajmniej nie dziś. Proszę Was natomiast o odpowiedź na postawione pytanie w komentarzach, jak sądzicie?


Rozszerzając pytanie - czy można przeglądać blogi, kanały urodowe na YT i nie mieć manii biegania po kolejne nowości do drogerii? Czy blogi przeglądają i prowadzą tylko zakupoholiczki? A jeśli mimo czytania wielu blogów prowadzicie kosmetyczny minimalizm to zdradźcie swój sposób na taki styl życia ;)

48 komentarzy:

  1. Moim zdaniem można. Tak jak można lubić oglądać ciuchy na blogach, w stylizacjach, w gazetach i nie ma się od razu chęci lecieć do sklepu i kupić (ja tak mam). Ale pytanie po co?
    Jeśli kupowanie i czytanie o kosmetykach sprawia mi dziką radość, z ogromną przyjemnością kupuję i testuję nowości a kolejne makijażowe kolekcje wprawiają moje serducho w szybsze bicie - dlaczego mam sobie tego odmawiać, jeśli oprócz tego mam na jedzenie i inne podstawowe życiowe potrzeby? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu teoretycznie myślę podobnie, że skoro stać mnie to czemu nie, ale ostatnio coraz częściej nachodzi mnie myśl, żeby nie iść tą drogą :) I nie wiem czy dam radę się powstrzymać prowadząc bloga bo na razie moja silna wola jest bardzo słaba :) Coraz częściej wolałabym wydać kasę na ciuchy niż na kosmetyki, choć to i tak wydawanie:P

      Usuń
  2. interesujące pytanie, sądzę że można się opanować i nie biegać do drogerii kiedy tylko wyłączymy komputer, owszem YT, blog wpływa na to co kupujemy i w jakiej ilości, ale dużo zależy od nas samych i oczywiście funduszy, nie każdego stać na podkład MAC'a czy cienie UB, ważna jest też silna wola i zdrowy rozsądek, czasami nim sięgniemy po jakiś produkt z półki zastanówmy się czy rzeczywiście jest nam potrzebny, czy to tylko nasza zachcianka.... w minioną środę będąc w Rossmannie zrezygnowałam z kilku produktów i grzecznie odłożyłam je na miejsce, dlaczego? bo dotarło do mnie że kremy te - choć aktualnie trwa gorąca promocja -40%, nie są potrzebne zdrowy rozsądek wygrał ;) i jestem z siebie dumna ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu ja nawet nie poszłam do Rossmana, bo okazało się, że nie mam co kupić... tzn. może bym chciała, ale po co jak mam jeszcze co zużywać, a kupić aby coś leżało kilka miesięcy to mimo że teraz teoretycznie zaoszczędzę to bez sensu, bo za te kilka miesięcy już bardzo będę chciała coś nowego :) i będę zła że nie mogę bo nadal w półce coś zalega. Teraz wyszło tak że totalnie musiałam zmienić moją pielęgnację i zostało mi kilka rzeczy których pewnie nie zużyję przed terminem przydatności... szukam zatem silnej woli żeby już nie robić zapasów bo kosmetyki i promocje zawsze były i będą :) Stąd moje blogowe dylematy.

      Usuń
  3. Ciekawe pytanie. Teoretycznie myślę, że się da. Niektórzy piszą np tylko o tych produktach, które otrzymali w ramach współpracy, a sami kupują niewiele. Oczywiście nie to żeby mi to przeszkadzało, każdy postępuje jak uważa. Druga rzecz, można kupować tylko tanie kosmetyki. Wtedy wyjdzie mniej;) Ale wydaje mi się, że po jakimś czasie i tak wyczerpią się zasoby tych tanich kosmetyków i człowiek zacznie sięgać po droższe. Niektórzy są też oszczędni z natury, niestety nie ja:D Albo mało podatni na wpływy;)
    Ja zauważyłam, że niemal zawsze wydaję na kosmetyki więcej niż zamierzam. Do tego niektóre zużywam bardzo szybko, a to prowadzi do kolejnych zakupów;) Kanałów na YT na szczęście prawie nigdy nie oglądam, ale za to jestem podatna na promocje i to chyba one kuszą mnie o wiele bardziej niż wpisy na blogach. A może to tylko kwestia czasu i za jakiś czas to nieco nadmierne kupowanie samo mi przejdzie. Zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina K mi jeszcze nie przeszło nadmierne kupowanie... a bloga prowadzę kilka lat, filmiki oglądam znacznie dłużej...i to od nich się u mnie wszystko zaczęło. Najgorzej jeśli sądzimy, że jak kupimy coś nowego to będzie jeszcze lepsze niż to czego właśnie używamy. Kiedyś byłam oszczędna, teraz bym się tak nie nazwała. Poza tym wiele kobiet żyje z 1/10 tego co blogerki i wcale nie odczuwają że czegoś im brakuje. A teraz... krem pod oczy, do twarzy na dzień, na noc, maseczka, serum, krem przeciwzmarszczkowy...

      Usuń
    2. Ja półtora roku i też jeszcze mi nie przeszło. W dodatku inwestuje w coraz bardziej wymyślne produkty, a co za tym idzie używam tego wszystkiego więcej niż dawniej.

      Usuń
  4. Ja właśnie tego doświadczyłam :) Mam co prawda i tak sporawe zapasy kosmetyczne, ale straciłam tą radochę machania kartą przy terminalu płacąc za kolejne zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu no to Ci zazdroszczę:) Sama na pewno nie przeżywam już zakupów stacjonarnych, bo większość rzeczy z Rossmanna, Natury itp. znam, rzadko tam w ogóle zachodzę teraz więc mnie nic nie kusi. Gorzej u mnie z zakupami on-line. Tu lubię zawsze coś dorzucić przy okazji innych zakupów, bo i tak płacę za wysyłkę...choć wiem że to głupie. Obserwuję blogi kosmetyczne i widzę, że i tak nie wydaję tyle co wiele dziewczyn, ale i tak jest to dla mnie zbyt dużo. Może nawet nie tyle kwotowo co ilościowo, bo jeśli mniej zużywam niż kupuję to już dla mnie problem, tym bardziej jeśli męczy mnie nadmiar..

      Usuń
  5. W pierwszej fazie - nie da się, jest tutaj wielka ciekawość, roznosi nas. Po roku, dwóch, kilku - możliwe, ale ja jeszcze tego nie doświadczyłam. Były oczywiście miesiące, kiedy kupiłam jedynie mydło i żel do higieny intymnej, bo nic więcej nie było mi potrzebne, bo oszczędzałam na coś innego. Myślę, że im dłużej w tym siedzimy, tym bardziej rozważne się stajemy i to właśnie po czasie następuje regres w wydatkach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hair Casual ja właśnie jeszcze też nie doświadczyłam tej mądrości życiowej i rozsądku mimo że te myśli stale i coraz częściej do mnie wracają. Cóż jednak z tego skoro co jakiś czas robię kolejne zakupy, mimo że wcale danej rzeczy jeszcze nie potrzebuję. Marzę czasami by wrócić do czasów gdy miałam jeden szampon, jedną odżywkę, jeden żel pod prysznic... i też jakoś żyłam i nie odczuwałam że czegoś mi brakuje:) A jaka to była oszczędność... najgorzej jeśli coś mi się nie sprawdza...i sięgam po kolejną rzecz w nadziei że będzie lepsza. Wiem obecnie znacznie więcej o kosmetykach niż kiedyś, jestem bardziej świadoma,nie znaczy to jednak że robię tylko rozsądne zakupy:) A bardzo bym chciała..

      Usuń
  6. Można:) można także zacząć prowadzić bloga kosmetycznego i latać po spotkaniach kosmetycznych i łapać wszystko jak popadnie, bo teraz znowu jest to w modzie blogosferowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimku sądziłam że tego typu spotkania już się przejadły, widać słabo obserwuję blogosferę :P

      Usuń
    2. też słabo obserwuję blogosferę, ale.... niestety blogerki, które lubię i cenię ostatnio "łapią" co popadnie i... odnoszę dziwne wrażenie, że im więcej, tym lepiej, nie ważne, czy dostosowane do wieku, cery, skóry, no i oczywiście koloru, ale jeśli ktoś lubi ciemną twarz i białą szyję, to już jego sprawa

      Usuń
    3. Cóż... jednym nadmiar nie przeszkadza, drudzy (tak jak ja) wariują gdy mają za duże zapasy. Sama zrezygnowałam ze świetnej współpracy głównie dlatego że przysyłano mi za duże paczki...wolałabym dwie rzeczy które faktycznie chcę wypróbować niż dwadzieścia gdzie z połową nie wiem co zrobić bo nie mam takich mocy przerobowych. Wiele osób na pewno byłoby zachwyconych, mnie to przytłaczało.

      Usuń
  7. Ciekawe pytanie oraz zagadnienie :) Nie wiem jak inni, ale ja mam określony budżet na miesiąc i jeżeli go nie wykorzystam (a często tak się dzieje) to przechodzi on na kolejny miesiąc i tym samym sumuje. Jest to dobra opcja, sprawdza się u mnie. Nie biegam po drogeriach/perfumeriach i innych sklepach z szaleństwem w oczach, klawiatura czy myszka nie chcą się zapalić podczas zakupów online ;) Lubię robić listy, coraz staranniej wybieram kolejne produkty. Zbliżyłam się do zestawu idealnego, lecz lubię poznawać nowości i dlaczego mam sobie ich odmawiać skoro inne rzeczy na tym nie cierpią? Zakupów nie traktuję jako hobby, bo nie sztuką jest wydawanie ich pieniędzy.
    Odpowiadając na Twoje pytanie, czy można prowadzić bloga urodowego i nie wydawać dużo pieniędzy na kosmetyki, to "dużo" jest bardzo pojęciem względnym ;) Poza tym rzecz najważniejsza, nie robię zakupów pod kątem bloga i z myślą o nim tylko dlatego, że stawiam na dobrej klasy pielęgnację, kolorówkę. Nie zapełniam półek/szuflad hurtowo. Za to od dawna przechodzę w stan kosmetycznej nirwany :) W kolorówce stawiam na konkretne i użyteczne rozwiązania, zaczęłam sukcesywnie robić porządki dzięki czemu mnóstwo kosmetyków poszło lub pójdzie w inne ręce. I jest mi z tym dobrze. Mój na makijaż na co dzień przeszedł dużą metamorfozę i nie czuję potrzeby, by malować oczy w pełnym wymiarze. Dlatego cienie schodzą coraz bardziej na plan dalszy. Została mi słabość do kresek i starczy :) Mogłabym pisać dużo i długo, a sprowadza się to do jednego. Lubię mieć wybór, lecz taki który nie przytłacza i pozwala zużywać mi poszczególne kosmetyki na bieżąco. Nie muszę mieć wszystkiego, co pojawi się na rynku. Istotne jest to, by produkty były dopasowane do mnie i tyle :) Z biegiem czasu doceniłam także to, że dobra i właściwa pielęgnacja robi o wiele więcej niż n-ta ilość zakupionej kolorówki. I jest mi z tym dobrze :) A z racji problematycznej cery szukam i odkrywam nowe produkty, bo to jest tylko z korzyścią dla niej i dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx źle sprecyzowałam pytanie, powinnam bardziej zapytać czy blogerkom nie urywają się półki od nadmiaru, bo bardziej o to mi chodziło niż o to czy dużo wydają. Widzę, że masz rozsądne podejście:) Ja teoretycznie też...ale lubię próbować nowych rzeczy, zresztą wiem że nie tylko ja. Teraz wydaje mi się to trochę zgubne, ale co poradzę, że stale pojawiają się nowe marki jak również zwiększanie mojej świadomości kosmetycznej każe mi pewne kosmetyki odrzucać, które teoretycznie kiedyś się sprawdzały. Mam na myśli składy oczywiście bo zawsze kusi mnie to co "zdrowsze", ale do tego wszystkiego dochodzi się z czasem. Czuję się przytłoczona dostając coś czego na pewno sama bym nie kupiła...i jeszcze mam wyrzuty sumienia, że ktoś wydał na mnie pieniądze niepotrzebnie a ja nie chcę tego używać. Natomiast oddając te rzeczy słyszę skąd ja tyle tego mam i po co skoro nie używam. A jak za jakiś czas widzę dany kosmetyk u tej osoby również nie ruszony to zastanawiam się po co mi to wszystko. Nie lubię marnotrastwa po prostu. Często słyszę że ktoś znalazł swój ideał, ale kupił coś innego bo lubi nowości... marzę o tym, żeby poznać swoich kosmetycznych ulubieńców i tylko ich się trzymać, choć wiem że to trudne w blogerskim świecie:) A może ja jeszcze słabo trafiam. Od dawna nie zgodziłam się na współpracę bo nie napisał nikt kto by mnie czymś naprawdę zainteresował a nie lubię jak coś stoi i się kurzy.

      Usuń
    2. Wiesz, patrząc na swoje zasoby mam mnóstwo takich produktów, które kupuję regularnie i tylko czasem zdradzę na rzecz czegoś innego. Druga sprawa, to wiek oraz preferencje ulegające zmianom z różnych przyczyn. Dlatego też teraz już nie sięgnę po pielęgnację stosowaną np. 5 czy 10 lat temu, poza tym rynek oraz jego zasoby cały czas rozwija się, a to w jaki sposób my będziemy do tego podchodzić to jest drugą sprawą. Natomiast rozmawiam z wieloma osobami z poza -vlogo lub blogosfery i przewija się jeden wątek, świadomość w danym temacie. Każdy wybiera inny kierunek.

      Kiedyś, na początku blogowania byłam przytłoczona mnogością różnych okazji. Jednak szybko rozumiałam, że tak jak w każdym innym aspekcie także i ten muszę dopasować do siebie, nie do bloga, nie dla Czytelników, wyświetleń itd. tylko i wyłącznie do siebie. Wybieram takie propozycje, które mają realne przełożenie na potrzeby i zastosowanie. I za każdym razem pytam siebie, czy kupiłabym ten produkt sama - zwłaszcza gdy chodzi o temat współprac. Dlatego też nie mam wyrzutów sumienia ;) A że czasami zdarzają się wpadki, nie sposób przewidzieć wszystkiego. Niemniej wielu firmom dziękuję z różnych powodów, staram się by te zawierane faktycznie były zgodne z moimi wymogami, nie tylko w kwestii produktowej. I od bardzo dawna przedkładam własne zakupy nad współprace, co więcej, unikam miejsc gdzie znajdziesz "wszystko jak leci, bo dają". Sporo osób zapomina, że te same wiadomości przechodzą przez różne skrzynki e-mailowe.

      Usuń
    3. Hexx współprace to w ogóle odrębny temat...szkoda że wiele firm podchodzi do nich tak że wysyłają to samo komu popadnie aby się głośno zrobiło, zamiast nakierować się na konkretne osoby i ich potrzeby. Też mam kilka swoich kosmetycznych ulubieńców, ale co jakiś czas mi je wycofują... do dziś np. ubolewam nad popularną emulsją Olay dla której do dziś nie znalazłam godnego zamiennika.

      Usuń
  8. Ja ostatnio zrobiłam sobie w exelu szczegółowy spis ilości kosmetyków, wraz z przeznaczeniem, datą zakupu, datą ważności i ceną... Dopiero to uświadomiło mi NAPRAWDĘ ile tego jest i ile kosztuje... Teraz staram się stawiać sobie cele, że np. kupię coś, czego nie potrzebuję na gwałt, ale chciałabym wypróbować, kiedy uda mi się zejść do danej ilości kosmetyków. Kupuję tylko to, co mi się kończy, a się nie dubluje. Ostatnio tylko kupiłam kilka kosmetyków do włosów, ponieważ obecne robiły mi po prostu krzywdę. Staram się... zobaczymy czy mi się uda faktycznie zejść z ilości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kel Pia kurcze, nawet nie wiesz ile razy ja robiłam takie listy:) Mam kilka wersji z różnych okresów. Nigdy jednak nie dodałam do nich cen, ale chyba dodam następnym razem:) Poza tym świetna jest opcja z datami zakupu/otwarcia, żebyśmy był świadome jak długo już coś mamy i czy gdy znajdziemy to znów po jakimś czasie nieużywania jeszcze się nadaje. Sama czasem wracałam do swoich postów zakupowych żeby sprawdzić kiedy coś kupiłam, niestety często takie wpisy nawet się nie pojawiają i mam dylemat. Kojarzę jak niektóre dziewczyny z YT mówią - mam to od października tamtego roku...kurcze, ja nie mam tak dokładnej czasowej pamięci:)

      Usuń
  9. myślę, że wszystko zależy, czy prowadzi się bloga dla przyjemności, jako hobby, czy jest to czyjeś główne zajęcie i źródło dochodu. w pierwszym przypadku bez względu na to ile się kupuje kosmetyków i w jakich cenach spokojnie można prowadzić bloga. przecież nikt nie każe publikować codziennie. osoby zajmujące się blogowaniem profesjonalnie raczej będą kupować więcej (i czasem drożej), żeby a) być na bieżąco z nowościami na rynku; b)mieć materiał na częste publikacje.

    co do zakupów, ja nie odczuwam potrzeby kupowania każdego kosmetyku, który widzę na blogach/youtube. kieruję się swoimi potrzebami, budżetem i zachciankami - w tej kolejności. nie nazwałabym siebie zakupoholiczką i nie wpadam w obłęd na wieść o nowościach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply_a_woman sama czasami dziwię się jak widzę u kogoś post a w nim np. 6 kolorów lakierów z jakiejś kolekcji....a za tydzień powtórka z inną serią. No chyba, że jest to współpraca albo osoba która ma akurat bzika na punkcie lakierów (a innych typów kosmetyków ma mniej). Fajnie jest to sobie pooglądać, porównać, ale gorzej jakbym miała tego wszystkiego używać, nie da się:) Często oglądam filmiki typu moje róże do policzków - a tam dziewczyna pokazuje 15 różnych... z czego praktycznie nie widać że były używane, Rozumiem, że jest to wartościowy filmik dla kogoś kto szuka swojego wymarzonego różu, ale nie sądzę że ktoś jest w stanie używać tylu na raz...codziennie miałabym dylemat który wybrać:) Każda z nas ma bzika na punkcie czegoś, ale jeśli ktoś ma 15 róży, 10 bronzerów, 20 podkładów itd. to już dla mnie hardkor i sama nie chciałabym iść w tę stronę. Co nie zmienia faktu że na pewno nie miałabym połowy tych kosmetyków które mam gdybym nie czytała blogów. Już nawet nie chodzi o pisanie o nich ale o czytanie i włączającą się chęć posiadania:) Raz tylko popełniłam taki błąd i kupiłam trzy tusze do rzęs bo promocja była...zanim jeden skończyłam to drugi już się nie nadawał bo ktoś go wcześniej otworzył. Oszczędność zatem żadna, mimo że sądziłam, że trafiłam na super okazję. Sama nie lubię gdy coś u mnie po prostu leży:)

      Usuń
  10. To chyba zależy od etapu. Na samym początku kupowałam prawie wszystko co było polecane na blogach, wiele rzeczy mi się nie sprawdziło. Dopiero potem zaczęłam szukać kosmetyków do mojego rodzaju cery, włosów itd. Teraz rzadko kiedy kupuję coś co zobaczę. Raczej sama szukam kosmetyków i ewentualnie sprawdzam o nich opinie na blogach.
    Prowadzę bloga i wydaję majątek na lakiery, ale jak go nie prowadziłam to też wydawałam. Tu akurat nie widzę różnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trii chyba wszystkie początkujące włosomaniaczki na to wspominają że kupowały to co inne bo ktoś polecił jakiś olejek czy maskę, mimo że miał zupełnie inny typ włosów:) Sama tak miałam.

      Usuń
  11. Bardzo interesująca kwestia. Często gdy ktoś dowiaduje się, że prowadzę bloga to myśli, że wydaję wszystkie swoje oszczędności na kosmetyki. A tak nie jest. Wydaje mi się, że to zależy od osoby. Sama oszczędzam i kupuję tylko najpotrzebniejsze kosmetyki. Raz na jakiś czas, albo z jakiejś okazji funduję sobie te droższe produkty.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczku gratuluję silnej woli:) We mnie prowadzenie bloga/czytanie blogów wzmagają zakupoholizm.

      Usuń
  12. Mozna nie popasc w nadmiary kosmetykow. Bloga prowadze od 2 lat, kupuje wiecej, ale i tez wiecej zarabiam i jednak troche rzeczy dostaje. Acz nie mam zapasow po kokarde, czasem cos zalega w szafce, ale sa to pojedyncze sztuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odcienie nude w takim razie gratuluję :) Sama też od kiedy zaczęłam więcej zarabiać a nawet nie tyle więcej co w ogóle zarabiać (od kiedy przestałam byś studentką) kupuję więcej.

      Usuń
  13. Moim zdaniem nie można, bo żeby prowadzić bloga trzeba być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami w strefie beauty i przede wszystkim trzeba mieć o czym pisać. Ale nie twierdzę tu, że trzeba od razu to wszystko mieć. Warto mieć tylko te rzeczy, które nam się przydadzą i są rozsądnym i przemyślanym zakupem :) Ja głównie cenię sobie na blogach regularność, szczere opinię, pomocne autorki i estetykę oraz redagowany tekst :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simple Outlook i tu trafiłaś w sedno, czasami czuję że nie spełniam oczekiwań czytelników jeśli nie piszę głównie o nowinkach kosmetycznych a produktach dostępnych od lat. Z drugiej strony wolę kupić to co się u mnie faktycznie sprawdza niż cały czas coś nowego bo akurat jakaś firma to wypuściła. Zdaję sobie jednak sprawę, że posty o nowościach są chętniej czytane niż np. kolejny 50ty post o olejkach Alterra itp.

      Usuń
    2. Dokładnie ;) Wiem po sobie - drogeryjne promocje mnie już nie kuszą, ale za to perfumeryjne coraz bardziej. A niestety te są droższe ;( Ostatnio zachciało mi się meteorytów i wszystko na nie wydałam i z jednej strony jest radość, bo to było marzenie, ale z drugiej wiem, że nie wiem kiedy teraz uda mi się odłożyć kolejne fundusze na zakupy, a idzie mi to bardzo powoli, więc jest się czym martwić ;)

      Usuń
  14. Mój zakupoholizm miał miejsce na długo przed blogami, więc sądzę, że można być odpornym na ich wpływ - to po prostu kwestia natury ;) Szczerze mówiąc po moim niedawnym odkryciu i przeliczeniu wszystkich posiadanych kosmetyków zamierzam jednak się ograniczyć i zmierzyć w kierunku minimalizmu... aczkolwiek zużycie wszystkiego, co mam zajmie mi chyba z rok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rincewind99 u mnie zakupoholizm się rozwijał...aż stwierdziłam że mam dość. Nie jest tak, że biegam za każdą nowością i kupuję wszystko hurtowo, bo nadal moje zakupy są znacznie mniejsze niż na wielu blogach, ale jeśli pojawia mi się np. 2 żele pod prysznic na zapas to już mi się zapala czerwona lampka bo przecież nagle wszystkie kosmetyki nie znikną z półek żebym musiała robić zapasy. Wolałabym robić zakupy na bieżąco. Na dzień dzisiejszy raczej omijam wielkie promocje.

      Usuń
  15. Przyznam, że czasem mam ochotę kupić coś pod wpływem jakiegoś bloga i nie ukrywam że są momenty, kiedy ulegam pokusie. Nie mniej jednak potrafię się kontrolować. Nic tak nie motywuje do odpuszczenia sobie kolejnych zakupów jak pustka w portfelu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Można :)
    Przyznaję, że na początku prowadzenia bloga ( u mnie -aż się nie chce wierzyć -to był początek 2011r) chęć posiadania kosmetyków była ogormna :P Limitowanki, nowości .... mocno to śledziłam i zwyczajnie sama chciałam je mieć i sprawdzić na sobie. Miałam tego zdecydowanie za dużo, Jedna osoba nie jest w stanie zużyć takiej ilości kosmetyków. Pokaźne kolekcje kosmetyków np Dulce Candy na YT mnie mocno dziwią i w sumie troszke przerażają.
    Jednak ostatnio zrobiłam czystki w mojej kosmetyczce i powyrzucałam wszelkie zalegające kosmetyki kolorowe i pielenacyjne które albo były już po terminie albo zwyczajnie wiedziałam, że ich nie zuzyję. Od razu zrobiło mi się jakoś lżej. I nie jest to żaden ostatnio modny minimalizm - po prostu dorosłam i ogormna ilość kosmetyków zaczęła mnie nieco przytłaczać, no i widok wyrzucanych ledwo użytych kosmetyków po terminie mnie otrzeźwił. Od ponad roku kupuje zdecydowanie mniej, ale lepiej. Mocno zastanawiam się nad zakupem i staram się wybierać mądrze. Nie lubię mieć zapasów, bo mnie to uwiera. I jakoś nie specjalnie działa na mnie oglądanie YT czy czytanie blogów jeżeli chodzi o zakupy. Tzn pozwala mi podjąć decyzję co do zakupu jakiegoś kosmetyku, który aktualnie potrzebuję, ale nie popycha mnie do niepotrzebnych zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja, niestety, wydaję dość dużo na kosmetyki wszelkiego rodzaju. Po pierwsze chciałabym rozkręcić bloga (choć nie mam zbyt wiele czasu...), dlatego też próbuję bardzo dużo kosmetyków, żeby mieć o czym pisać, a po drugie lubię takie próbowanie, testowanie - można powiedzieć, że to moja odskocznia od codzienności :) Ale, mimo wszystko, staram się jakoś ograniczać, przeznaczać ustalone kwoty co miesiąc na zakup kosmetyków. Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
  18. Można się ograniczyć, wystarczy chcieć moim zdaniem ;p Ja kiedyś miałam wszystkiego po jednej sztuce-podkład, tusz, puder i róż. Teraz mam kilka ładnych półek i koszyczków. Ale szczerze mówiąc nie sądzę, że np jeśli przestałabym prowadzić bloga, to kupowałabym mniej. Interesuje mnie to i dopóki mogę sobie pozwolić, to czemu nie. Czasami się tez pocieszam, że inni mają tego jeszcze więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też mam z tym spory problem...Absolutnie nie kusi mnie jakiś ścisły minimalizm, bo kosmetyki i ich kupowanie to dla mnie przyjemność, z której nie chcę rezygnować, ale chciałabym chociaż trochę ograniczyć ilość kupowanych produktów....Na szczęście mój "zakupoholizm" mieści się jeszcze w granicach normy bo zużywam wszystko to, co kupuję i nie zdarza mi się, żeby coś się przeterminowało, nie otwieram też np. 6 kremów na dzień na raz, więc wierzę, że jeszcze jest dla mnie nadzieja ;) Mimo wszystko, portfel cierpi i czasem też chciałabym mieć więcej zapasowej gotówki na ubrania czy buty.
    Jest jednak pozytywna strona takiego biegania po drogeriach i promocjach - kupując coś na zapas przy okazji dużych promocji czy wyjazdów za granicę mam możliwość stosowania produktów wyższej jakości, płacąc dużo mniej niż np. ktoś, kto po prostu idzie do Sephory czy Douglasa i kupuje drogi krem w regularnej cenie, bo poprzedni się skończył.
    Mimo wszystko, trochę muszę zacząć się ograniczać ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie osobiście czytanie opinii innych dziewczyn pomaga w dobrze odpowiednich dla mnie kosmetyków. Wydaję mi się, że nie kupuję dużo, nie mam zapasów i kupuję na bieżąco. Czasem zamówię jakiegoś boxa z kosmetykami wtedy mogę zapoznać się (przeważnie) z nowościami na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie miałam napisać, że jak ktoś się interesuje kosmetykami itd., to nie musi mieć bloga, żeby ciągle kupować nowe rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Można kupować mniej kosmetyków, ale to oznacza mniej recenzji. Jedynym wyjściem byłyby współprace, ale ciężko polegać tylko na nich, producent raz się zgłosi, a raz nie. Można za to robić posty makijażowe wykorzystując kreatywnie to, co się ma.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wydaje mi się że można ja mam taka zasadę w której zakładam sobie ile mogę wydać na dany kosmetyk i się tego trzymam, dzięki temu nawet jeśli coś mnie kusi to nie kupuje bo cena wyższa niż mogę wydać. Jedynie nie mam recepty na to jak kupuje kilka rzeczy bo mieszczą się w danym przedziale cenowym i tak nieraz wydaje więcej :) Na blogu można tez tanie kosmetyki prezentować, nie cena się liczy a jakość :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Moim zdaniem wiele zależy od osoby i jej charakteru. Mnie na początku ciężko było się opanować, wizyta w Inglocie dwa razy w tygodniu to norma sprzed kilku lat. Później minął szał i do głosu doszła logika. Obecnie nie działają na mnie żadne promocje i informacje o nowościach, chyba że dotyczą rozwiązania mojego problemu. Na głowie pojawiły się pierwsze siwe włosy, więc próbuję je ukryć czymś, co ich nie zniszczy. W związku z tym namiętnie przeglądam wątki nt. farb, płukanek i szamponetek. Uporałam się z manią kupowania balsamów, cieni do powiek i peelingów do ciała. Obecnie kupuję jedynie żel do mycia twarzy i pomadkę ochronną, bo wszystkiego innego mam aż nadto z czasów nieprzemyślanych zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdecydowanie uważam, że można nie być zakupoholikiem. Sposób na to jest chyba tylko jeden, silna wola i brak chęci posiadania wszystkiego co maja inni :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Można, ale ja do tego potrzebowałam trochę czasu. Czasu na to, aby dojrzeć i nie kupować wszystkiego tego, co ktoś poleci. Aktualnie kupuje polecane kosmetyki, ale tylko wtedy, gdy mi je potrzeba. Lubię oglądać zakupy kosmetyczne i nie tylko innych osób, ale już mnie nie kusi, aby zaraz połowę z tego kupić. Prowadzę blog kosmetyczny i nie wydają dużo pieniędzy na kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  27. Powiem szczerze, że to zależy od tego co chcemu ludziom pokazać. Są takie osoby które niewielkim kosztem sprawią sobie ładny zestaw i będą zadowolone, ja testuję często produkty z aptecznej półki bo te drogeryjne nie są mi pisane :(

    OdpowiedzUsuń
  28. I tutaj jest pies pogrzebany, wszystko zależy od tego jakie produkty chcemy prezentować, i tutaj ceny będą się całkiem inaczej kształtować.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Wszystko czytam i w miarę możliwości odpowiadam. Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)

Pod wcześniejszymi postami niż najnowszy jest ustawiona moderacja, bym nie przegapiła Twojego komentarza:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.