O swojej miłości do słoiczkowej wersji balsamu do ust Tisane pisałam już dawno [klik]. Powiem szczerze, że niechętnie sięgam już po inne.
Jakiś czas temu pierwszy raz kupiłam ten sam balsam, ale w sztyfcie. Ot tak, dla porównania. Co myślę o tym zestawieniu? Niestety uważam, że tradycyjna słoiczkowa wersja jest lepsza, mimo, że obie mają plusy i minusy. Poniżej moje małe spostrzeżenia.
Opakowanie: Tu raczej wygrywa balsam w sztyfcie, jest bardziej higieniczny. Niezbyt lubię wygrzebywać kosmetyki palcem - po pierwsze do opakowania dostają się niepotrzebne bakterie, po drugie część produktu zostaje pod paznokciem...
Konsystencja: Właściwie obie wersje zachowują się podobnie, przypomnę, że balsam pod wpływem ciepła staje się bardziej płynny, w zimniejszym otoczeniu twardnieje. Niestety o ile w wersji w słoiczku nie miało to szczególnego znaczenia, o tyle sztyft po nagrzaniu w torebce po prostu złamał mi się po próbie użycia...Jeśli używałyście błyszczyko-szminek z Celii to wiecie o czym mówię... tu jest jeszcze gorzej.
Cena/ gramatura: Wersja szminkowa jest nieco droższa i... mniejsza. (ok. 10 zł), za swoją zapłaciłam 9,19 zł na doz.pl. Słoiczek ma 4,7 g, szminka tylko 4,3 g.
Działanie: Wiele osób pisało, że balsamy te różnią się tylko formą opakowania, niestety według mnie wersja w sztyfcie słabiej nawilża usta. Być może jest to tylko subiektywne odczucie, ale myślę, że może być spowodowane również tym, że przy stosowaniu wersji w słoiczku większa warstwa kosmetyku lądowała u mnie jednorazowo na ustach.
Najpewniej będzie jednak sprawdzić SKŁADY obu wersji.
SŁOICZEK:
Cera alba, Olea Europaea oil, Petrolatum, Ricinuscommunis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea &Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, GlycerylStearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin." [źródło: http://www.herbastudio.pl/]
Składniki aktywne: Wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpuroweji i ostropestu plamistego, witamina E, wazelina.
SZTYFT:
Olea Europaea Oil, Sucrose Tetrastearate Triacetae, Ricinus
Communis Seed Oil, Petrolatum, Hydrogenated Coco-Glycerides, Paraffin,
Lanolin, Mel, Echinacea Purpurea & Melissa Officinalis Extract &
Silybum Marianum Extact, Cera Alba, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone,
Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Ethylhexyl Palmitate, Palmitoyl
Oligopeptide, Tocopherhyl Acetate, Sorbitan Isostearate, Ethyl Vanilin,
Tribehenin, Propylparaben, Methylparaben.
Składniki aktywne: oliwa z oliwek, olej rycynowy, wazelina, parafina, lanolina, miód,
wyciąg z jeżówki (echinacea), wyciąg z melisy, wyciąg z ostropestu
plamistego, wosk, witamina E.
Podsumowując: Niestety sztyft jednak różni się od wersji słoiczkowej. Nie wygląda to lepiej niestety, zwłaszcza jeśli chodzi o końcówkę składu. Przede wszystkim w sztyfcie skład znacznie się wydłużył - m.in. o parabeny, ale też wosk pszczeli spadł na któreś tam miejsce. Pojawiła się parafina (którą osobiście niezbyt lubię) i lanolina (która akurat należy do tych dobrych składników).
O naprawdę przydatne porównanie ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję, miło mi to czytać:)
UsuńJa zdecydowanie bardziej wolę słoiczek:)
OdpowiedzUsuńJa również:) Mimo wad....nie ma porównania.
UsuńJa nie jestem fanką Tisane, ale może wypróbuję sztyft.
OdpowiedzUsuńA czemuż to?
UsuńMiałam wrażenie, że jakiś taki dziwny suchy był, przypominał mi scukrzony miód. No i to wygrzebywanie :/. Używałam go lata temu, w podstawówce, ale niemiłe wspomnienie zostało.
UsuńKonsystencja tego balsamu zależy od temperatury:) W lato zachowuje się zupełnie inaczej niż w zimie. W zimie jest taki suchy właśnie i ciężej się nim obsłużyć. Nie odbieram go jednak jako scukrzonego miodu:)
Usuńz pewnością wybrałabym sztyft, wyłącznie ze względu na to, że jest łatwiejszy w aplikacji ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie dlatego się na niego zdecydowałam:) Niestety lekko mnie zawiódł nie jest to dokładnie to samo.
UsuńJa tak samo :)
UsuńO, jest i w sztyfcie. Kupię sobie go kiedyś w sztyfcie.
OdpowiedzUsuńTen w sztyfcie jest dostępny dopiero od jakiegoś czasu. Najlepiej szukać w aptekach:)
UsuńJa jestem wierna słoiczkowi od lat!
OdpowiedzUsuńDziś zdałam sobie sprawę, że ja też dawno nie kupiłam nic prócz Tisane.
UsuńMam dostęp tylko do słoiczka, ale teraz widzę że nic nie tracę :)
OdpowiedzUsuńRaczej niewiele, trzymaj się tego:)
UsuńGdzie kupiłaś słoiczek? Jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, a mam na to ogromna ochotę ;)
OdpowiedzUsuńPoszukaj w aptekach:) W drogeriach nigdy go nie widziałam.
UsuńWreszcie udało mi się zakupić. Jest super!
UsuńMam wersję w słoiczku i bardzo lubię
OdpowiedzUsuńoczywiście sztyft wolę, ale ogólnie Tisane nie miałam jeszcze
OdpowiedzUsuńTak, tak. Słoiczek górą :)
OdpowiedzUsuńTo chyba najlepszy post na jaki mogłam dzisiaj trafić! Właśnie zakończyłam używanie sztyftu Tisane, który postanowiłam zakupić po ponad rocznym używaniu Carmexu. Mam zupełnie takie same odczucia, że słabiej nawilża i chciałam wyrok widać na całą serie, a jednak jak się okazało (nota bene dzięki Tobie) to kwestia składu ;)
OdpowiedzUsuńSama byłam pewna, że oba kosmetyki mają ten sam skład... a tu niespodzianka. Ja natomiast Carmexu nie lubię, chociaż sama miałam tylko w tubce, a on podobno też jest zupełnie inny niż ten w słoiczku. A zatem wybierajmy słoiczki:)
UsuńZdecydowanie słoiczek :)
OdpowiedzUsuńJa wersję słoiczkową stosuję jak jestem w domu - mogę wtedy umyć ręce przed i po aplikacji (kłopotliwe, ale warto), na noc obowiązkowo. Sztyft natomiast jest dobry do torebki - ma faktycznie słabsze działanie, ale mimo to jest świetny - chyba jeszcze nigdy mi się nie zwarzył na ustach:)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne porównanie, miło, że tak się dla nas postarałaś:)
Bardzo miłe słowa:) Sama wolę sztyft np. w pracy, żeby nie dotykać później umazanymi palcami papierów. W domu wybieram właśnie słoiczek, mniej wygodny, ale bardziej skuteczny.
UsuńNie używałam Tisane, ale mam podobne wrażenie o Carmexie, wersja w słoiczku lepiej działa niż w sztywcie.
OdpowiedzUsuńNigdy nie miałam żadnej wersji.
OdpowiedzUsuńU mnie prym wiedzie sztyft z Alverde.
Genialny!
Ubolewam, że Alverde nie jest u nas dostępne...
UsuńJa jestem fanką Carmexa. Chciałam przetestować też Tisane, ale nigdzie nie mogłam na niego trafić. Że też nie pomyślałam o dozie ;).
OdpowiedzUsuńPowinien być ogólnie dostępny w aptekach. Na próżno go natomiast szukać w drogerii. Z tego zauważyłam chyba wersję w sztyfcie ciężej dostać.
Usuńczyli sloiczkowa klasyka najlepsza i tyle :)?
OdpowiedzUsuńJak widać:) Przy Carmexie podobno też się sprawdza.
UsuńJa też wolę wersję w słoiczku, ale moim numerem jeden do ust jest pomadka z Alterry :)
OdpowiedzUsuńOdnośnie ostatniego zdania - jest coś "złego" w lanolinie?
Z tego co wiem, nie. Za to parafina nie jest zbyt fajna...sama mam przynajmniej takie zdanie.
UsuńMam takie samo zdanie :)
UsuńFajne porównanie, chyba się skuszę na słoiczek :)
OdpowiedzUsuńA wydawało mi się, że są identyczne:) Jeśli sztyft łamie się pod wpływem ciepła to zdecydowanie wybrałabym słoiczek:)Zwłaszcza, że zimą balsam do ust muszę mieć cały czas przy sobie:)
OdpowiedzUsuńZimą w sumie jest bez różnicy, można używać też sztyftu, ale jeśli poleży np. zbyt blisko grzejnika zrobi się za miękki. Mój się złamał...co zresztą widać.
UsuńMiałam tylko słoiczek, ale widzę, że nic nie straciłam nie kupując sztyftu ;)
OdpowiedzUsuńRaczej nie:)
UsuńLubię tisane w słoiczku ale wygrzebywanie mnie męczyło. Sztyft to jest to! ale że zmienili skład to minus. Muszę wypróbować przy okazji wizyty w PL
OdpowiedzUsuńNie jest tak, że balsam zmienił się na znacznie gorszy. Jest mniej skuteczny, ale wygodniejszy. Uważam, że i tak działa lepiej od większości pomadek:)
UsuńJa wolę słój! ;)
OdpowiedzUsuńJa wolę sztyfty z wygody , nie lubię grzebać w słoiczkach;)
OdpowiedzUsuńJako właścicielka długich paznokci w zupełności to rozumiem:)
Usuńmam identyczne odczucia co do tej dwójki jak Ty... brakuje mi tutaj złotego środka - działania słoiczka i wygody sztyftu :))
OdpowiedzUsuńSztyft o takim składzie byłby kosmetykiem idealnym:) No, ale i tak go lubię. Tylko na lato...sztyft jednak odradzam.
Usuńja już nie pamiętam kiedy używałam pomadki w sztyfcie , teraz używam już od ponad roku kremiku uniwersalnego : )
OdpowiedzUsuńMożna i tak:)
UsuńZostałaś otagowana. Zapraszam do zabawy! http://retrobarbra.blogspot.com/2012/11/tag-liebster-blog.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Bardzo dziękuję:)
Usuńno cóż to cudo nie dla mnie - jest em uczulona na miód :(
OdpowiedzUsuńKurcze, współczuję...chyba nigdy nie słyszałam, żeby ktoś był na niego uczulony.
UsuńNie miałam i mnie jakoś nie kusi ;) Tak przy okazji lanolina w składzie jest akurat na plus :)
OdpowiedzUsuńMuszę to zmienić bo tak to opisałam, że wychodzi na to że to źle :) Miałam na myśli tylko to że tym też skład się zmienił, niekoniecznie na gorsze.
UsuńJa chyba jednak wypróbuję sztyft, ponieważ w słoiczku balsamów nie lubię
OdpowiedzUsuńLubię wersję w słoiczku, ale nigdy nie miałam sztyftu.
OdpowiedzUsuńświetne porównanie;) już teraz wiadomo skąd ta różnica :)
OdpowiedzUsuńbardzo lubię Tisane w słoiczku:)
moim następnym będzie sztyft, bo teraz w słoiczku jak mi się kończy, to dłubię zewnętrzną stroną paznokcia:/
OdpowiedzUsuńja zdecydowanie nie mogę mieć słoiczka ;( nie cierpię wyciągania nic z takich opakowań przez moje długie paznokcie.. szkoda, że ten w sztyfcie jest słabszy, ale nie jest najgorszy z tego co widzę, więc może wypróbuję ;)
OdpowiedzUsuńSztyft jest słabszy, ale nie znaczy to, że zupełnie do kitu:) Polecam spróbować.
Usuńja mialam tą w sztyfcie i nie porywa, słoiczka nie miałąm,muszę spróbować.
OdpowiedzUsuńJa mam w słoiczku i jestem zadowolona :)
OdpowiedzUsuńhej jesteś otagowana.zapraszam do odpowiedzi na tag.
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
Usuńmasz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i go zaobserwujesz ;))
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Tisane w słoiczku, ale niestety jej używanie jest problematyczne. Nie lubię nakładać kosmetyków palcami.
OdpowiedzUsuńNiestety...szkoda,że nieco zmienili skład sztyftu. Wolę jednak w pracy czy na mieście używać sztyftu...przeszkadzają mi brudne palce i jest to bardziej higieniczne. Nie dajmy się jednak zwariować.
Usuńmi Tisane w słoiczku i tak się nie sprawdza:/
OdpowiedzUsuńCóż Bogusiu, musisz więc poszukać innego ulubieńca.. To tylko dowodzi, że nie każdy kosmetyk u wszystkich się sprawdzi.
UsuńBardzo fajne porównanie nigdy nie miałam Tisane, ale chciałam kupić wersję w sztyfcie ;)
OdpowiedzUsuńnigdy nie miałam nic z tej firmy :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na konkurs :)
jeśli kiedykolwiek uda mi się zużyć moje dotychczasowe balsamiki, kremiki do ust na pewno skuszę się na tisane w słoiczku, bo słyszałam o nim wieeeeeele dobrego!:)
OdpowiedzUsuńSama bardzo go lubię:) Na tyle, że obecnie z balsamów do ust mam tylko te dwa wyżej i na dodatek oba mi się kończą już.
UsuńJa również mam wrażenie że słoiczek lepiej nawilża, dlatego zazwyczaj go wybieram mimo tego że jest to mało higieniczne :)
OdpowiedzUsuńTeż niedawno pisałam o Tissane. Jest dla mnie niezastąpiony i uważam, że słoiczek jest najlepszy choć troszkę niwygodny.
OdpowiedzUsuńtissane nie uzywałam,ale jesli chodzi o forme balsamow to najfajniejsze dla mnie to są tubki :) słoiczki odpadaja przez wyciąganie kosmetyku paluchem fuj :P
OdpowiedzUsuńDzięki, miałam wątpliwość co do tego składnika.
OdpowiedzUsuńNie używałam nigdy tych balsamów, jednak z tego co czytałam wersja w słoiczku jest faktycznie lepsza.
OdpowiedzUsuńwybrałabym pomadkę, ze względu na wygodną aplikację
OdpowiedzUsuńNajczęściej używam balsamów w sztyfcie, ze względu na łatwiejszą aplikację. Jednak Twoje porównanie zmieniło moje podejście i zachęciło, aby przy zakupie Tisane porównać wersję w sztyfcie i słoiczku :)
OdpowiedzUsuńI ja także widzę i odczuwam różnicę na niekorzyść sztyftu niestety. Ubolewam nad tym, ponieważ sztyft jest o wiele wygodniejszy niż słoiczek, higieniczniejszy i poręczniejszy. Teraz wykańczam sztyft, ale od tej pory będę kupować tylko i wyłącznie słoiczek. Bardzo przydatny post :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa :) Szczerze mówiąc przed zakupem byłam przekonana, że to będzie dokładnie to samo.. wersja w szryfcie też jest dobra, ale nieco gorsza.
Usuńslyszalam, ze ten balsam jest rewelacyjny, ale jakos zawsze bylo mi nie po drodze z kupnem go. moim ulubiencem w tej kwestii stala sie neutrogena, na blogu wstawilam recenzje i porownalam z carmexem, zapraszam do przeczytania :)
OdpowiedzUsuń_____
http://beautymakessense.blogspot.com
nigdy nie miałam tego balsamu, ale słyszałam, że jest niezastąpiony, więc chyba skurzę się na słoiczek. :D
OdpowiedzUsuńJa używam go już od kilku lat, zanim jeszcze został tak rozsławiony na blogach i YT :)
UsuńMoja koleżanka kocha ten w słoiczku :) Ja jeszcze nie miałam okazji go używać :)
OdpowiedzUsuńA gdzie można co dostać???
OdpowiedzUsuńJa mam wersję w słoiczku i jestem zadowolona.Kupiłam w sklepie zielarskim
OdpowiedzUsuń