Akurat "zbieraczem" mazidełek do ust nie jestem. Postanowiłam jednak napisać Wam co nieco o tych, które obecnie posiadam. Niestety zastanawiam się nad świeżością dwóch z tych kosmetyków, więc proszę o informację czy widziałyście je jeszcze gdzieś w sprzedaży.
1. Balsam do ust Strawberry Sorbet - Delia Cosmetics - 7zł/4,9g
2. Klasyczny Carmex - ok. 10zł/7,5g
Wiele osób go kocha, wiele nienawidzi. Ja jestem gdzieś po środku. Całkiem fajnie działa i dobrze nawilża usta. Z tego co wiem wersja w słoiczku jest lepsza niż ta w sztyfcie. Przypomina wazelinę, która mięknie pod wpływem ciepła palców. Na początku daje uczucie mrowienia na ustach, ale z czasem to znika. Niestety ma jedną zasadniczą wadę, która jest dla mnie nie do przeskoczenia, długi czas myślałam, że się do tego przyzwyczaję, ale nie... - śmierdzi mieszanką mentolu z kamforą co u mnie go przekreśla. Nie jestem w stanie go już przez to używać...Pełna recenzja TUTAJ.
Skład: Petrolatum, Lanolin, Cetyl Esters, Theobroma Cacao Seed
Butter, Cera Alba, Paraffin, Camphor, Mentol, Salicylic Acid, Aroma,
Vanilin
3. Balsam do ust leczniczy malinowy - Blistex - 4zł/4,25g (allegro)
Dorzuciłam go do koszyka przy okazji zakupów. Tak na wypróbowanie, bo był śmiesznie tani. W tym czasie nie widywałam jeszcze tych balsamów w PL. Konsystencją przypomina standardową wazelinę, ale w sztyfcie. Pachnie delikatnie maliną, ma SPF15. Warstwa którą tworzy na ustach jest znacznie przyjemniejsza niż ta którą tworzy balsam z Delii. Nawilża na nieco dłużej, ale też bez szału. To jednak kolejny produkt, którego świeżość mnie zastanawia i po krótkim czasie przestałam go używać. Krzywdy mi nie zrobił, ale też nie ma po nim śladu w internecie, nie widziałam go nigdzie stacjonarnie, zatem na pewno się pożegnamy. Wolę dmuchać na zimne.
4. Balsam do ust Tisane (Herba Studio) w słoiczku- 10zł/4,7g & Balsam do ust Tisane (Herba Studio) w sztyfcie 11zł/4,3g
Kosmetyk do ust, który jest ze mną niezmiennie od kilku lat. Świetnie nawilża usta, przyjemnie pachnie miodem, ma fajny skład...Uwielbiam! Jego jedynym minusem jest to, że jest to wersja w słoiczku przez co niehigieniczne jest dla mnie stosowanie go np. w pracy. Kiedyś nie przeszkadzała mi tak bardzo ta forma aplikacji, teraz jednak wolę sztyfty. Wersja w sztyfcie sprawdza mi się idealnie w pracy. Niestety ma gorszy skład...zatem nie ma tu idealnego wyjścia. Poza tym w lato będzie się łamać i rozpływać pod wpływem ciepła. Porównywałam oba składy TUTAJ. Bardzo lubię ten balsam w obu formach, ale nadal szukam czegoś jeszcze lepszego. Wersja w słoiczku to zdecydowany faworyt całego dzisiejszego zestawienia.
Tisane powstał również w wersji na lato - Suntime (sztyft) z SPF30. Przypuszczam, że sprawdzę jego działanie gdy zrobi się nieco cieplej.
Właśnie sobie uświadomiłam, że zupełnie zapomniałam napisać co nieco o wiśniowym sztyfcie Chapstick. Nadrobię... jak tylko dojdę do siebie... niestety gdy mam już wolną chwilę na bloga zupełnie powaliła mnie choroba ;/ Odezwę się jak dojdę do siebie. Trzymajcie się:)
PS. Zapraszam do wypełnienia Ankiety dla czytelników mojego bloga: KLIK KLIK KLIK
PS. Chętnie poznam Wasze balsamowe hity:)
Nie zauważyłam różnic w działaniu Tisane w sztyfcie i słoiczku :)
OdpowiedzUsuńNana różnica nie jest duża, ale im bliżej lata tym sztyft będzie bardziej zawodny bo się rozpłynie i będzie się łamał ;/
UsuńBlistex uwielbiam tylko że mam inną wersję bo w wyciskanej tubce. Bez problemu dostałam go w aptece. Już nie raz ratował moje usta :)
OdpowiedzUsuńWiem, że inne rodzaje Blistex są dostępne nawet w sklepach, ale tego mojego nigdzie nie widziałam... Jaką dokładnie masz wersję?
UsuńCarmex w słoiczku to mój nr 1 :)
OdpowiedzUsuńAlieneczka niestety ja nie potrafię znieść jego zapachu ;/
UsuńJa bardzo lubię Tissane, carmex i masełko karmelowe nivea..
OdpowiedzUsuńJa teraz najbardziej lubie nivea Classic i Sylveco:)
OdpowiedzUsuńObecnie używam Tisane w sloiczku i jest moim zdaniem bardzo dobry,tylko ten sloiczek jest mało poreczny.Wykańczam również wazeline poziomkowa z Flos-Lek i jest również bardzo dobra i wydajna.A jeśli chodzi o Carmex to miałam próbkę o smaku wiśni,ale niczym szczególnym mnie nie zachwycił.
OdpowiedzUsuńAnonimku Carmex wiśniowy też stosowałam, pachniał znacznie lepiej niż ten klasyczny, ale był rzadki i mniej skuteczny.. poza tym zdarzało mi się go "zjeść" jak nałożyłam za dużo i to było okropne...
UsuńZdecydowanie moim najlepszym mazidełkiem do ust jest Carmex :D
OdpowiedzUsuńu mnie ostatnio królują pomadki nawilżające do ust Długo przekonywałam się do carmex, bo bardzo przypomina mi maść, ale nie za bardzo u mnie się sprawdza :)
OdpowiedzUsuńAleksandra Anna nie wiem jak Tobie ale mi Carmex przypomina taką maść którą kiedyś rodzice mnie smarowali jak byłam chora... miała udrażniać drogi oddechowe..
UsuńBardzo dobrze wspominam balsam Tisane. To pierwszy kosmetyk, który przyniósł ulgę moim wymagającym ustom. Dzięki niemu odkryłam, że wargi preferują produkty na bazie naturalnych składników.
OdpowiedzUsuńkarminowe usta ja go wręcz uwielbiam, bo nie tylko działa, ale też świetnie pachnie. Kupuję non stop:)
UsuńA ja jestem za caremex :) mam wisniowy w sztyfcie. Sloiczki u mnie sie nie sprawdzaly chociaz mam ostatnio ochote na maselko z nivea i chyba sie przelamie ;) Swietny post :)
OdpowiedzUsuńmiałam kiedyś carmex i u mnie się sprawdził:)
OdpowiedzUsuńbardzo fajnie tutaj u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńu mnie carmex rządzi i jeszcze pat&rub błyszczyk różany :P
OdpowiedzUsuńNie miałam żadnego z twoich mazideł. Sama swojego hitu jeszcze nie znalazłam, aktualnie mam Carmex zielona herbata i jaśmin i masełko Nivea waniliowe. Szału nie ma. Szukam dalej. Może skuszę się na Tisane, tylko to babranie w słoiczku trochę mnie zniechęca.
OdpowiedzUsuńMi babranie w domu nie przeszkadza, gorzej w pracy :) Ostatnio preferuję jednak nakładanie produktu pędzelkiem ze słoiczków.
UsuńCarmexu nigdy nie uzywałam ale widzę ze wszyscy go zachwalaja ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
U mnie sprawdzają się masełka Nivea :)
OdpowiedzUsuńKamyczku polecisz szczególnie którąś wersję? Naprawdę są warte zachodu? Wszyscy o nich piszą ale jeszcze nie próbowałam.
UsuńTisane w słoiczku towarzyszy mi już w kolejną "zimę"(bo to raczej wiosna za oknem..) i jest absolutnym moim ulubieńcem. Od Carmexu piekły mnie usta ;/
OdpowiedzUsuńMoim ukochanym mazidłem jest Blistex :) od przyszłej-niedoszłej teściowej z Ameryki :D
OdpowiedzUsuńDla mnie Carmex jest numerem jeden :) Poza tym bardzo lubię tzn "miodki" z Oriflame, jednak mają bardzo niewygodne słoiczki :(
OdpowiedzUsuń