Hej:)
![]() |
źródło zdjęcia <klik> |
Jednak przy okazji zakupów kosmetycznych w jednej z moich ulubionych aptek postanowiłam podzielić się pewną refleksją na temat zakupów on-line, a mianowicie tym co mnie w nich wkurza. Nie, nie będę narzekała na obsługę itp, choć byłby to pewnie temat rzeka:)
Bardziej irytuje mnie nie podawanie przez sklepy tak oczywistej rzeczy jaką są składy. Wiem, że wiele osób nie zwraca na nie uwagi. Sama nie jestem specjalistką od składów kosmetyków, ale wiem jakich składników szukam oraz jakich wolałabym unikać. No i tu zaczynają się schody... ponieważ naprawdę niewiele sklepów podaje takie informacje. Sam opis, że krem jest super hiper niewiele mi mówi, chciałabym wiedzieć jakie naprawdę składniki zawiera. I nie, nie mam ochoty szukać takich informacji godzinami w sieci.
Tu też przejdę do sedna, ponieważ jeśli sądzicie, że bez problemu znajdziecie takie informacje na stronach producentów to również jesteście w błędzie. Czy tylko według mnie jest to pierwsze miejsce gdzie powinny być takie informacje?
Zwykle możemy tam znaleźć tylko te dobre składniki, którymi producent
się szczyci, to nic, że są one w znikomej ilości na końcu składu i nie
wiemy co znajduje się w danym kosmetyku poza nimi. Zwykle pozostaje mi
zatem szukanie na blogach czy wizażu. Na uznanie zasługuje tu również apteka doz i sklep ladymakeup, w tych dwóch miejscach również znajdziecie wypisane składy.
Czemu mnie to jeszcze bardziej zirytowało? Wczoraj prawie kupiłam masło do ciała z parafiną, której unikam, bo było opisane jako kosmetyk bez parafiny (!) a nigdzie nie mogłam znaleźć jego składu.. Aż na jednym ze zdjęć na drugim miejscu ujrzałam nic innego jak Paraffinum Liquidum - czy to nie jest parafina? O jaką inną parafinę zatem chodzi?
Masło Perfecta
Opis producenta. KLIK
"* Preparat wolny od parabenów, silikonów, parafiny, barwników i alergenów."
Zdjęcie składu z Rossmanna.
![]() |
źródło zdjęcia klik |
Wygląda na to, że jest to ten sam produkt.. No chyba że ostatnio zmienili skład, ale nic nie wiem na ten temat i ciężko mi go porównać z opisem w sklepie, jeśli nie podaje on składników kosmetyku do którego opis się odnosi.
Dajcie znać co sądzicie o tym temacie i czy macie podobne odczucia:)
Mnie najbardziej wkurzają koszty przesyłki;)
OdpowiedzUsuńodcienie nude czasami nawet po doliczeniu kosztów wysyłki i tak wychodzi taniej niż stacjonarnie :) Faktem jest jednak, że sama się wkurzam jeśli nie mogę wszystkiego kupić w jednym sklepie, ale np. dwóch i dwa razy trzeba płacić za dostawę:)
UsuńMnie też wkurzają koszty przesyłki, ale tak jak piszesz można czasami i po ich doliczeniu kupić coś taniej niż stacjonarnie. Ja często poluję na darmowe dni dostawy
Usuńzgadzam się :) gorzej jak produkt,który nas interesuje kosztuje niewiele a musimy zapłacić potrójną jego wartość :(
Usuńkreconowlos a wtedy decyduję się tylko na te produkty których stacjonarnie nie mogę dostać:)
UsuńZgadzam się. Sama co prawda nie znam się bardziej na tym, natomiast znam kilka podstawowych składników, których głównie unikam. Są też tych co szukam, ale jeżeli coś jest ok, a akurat nie ma tego składnika to nic się nie dzieje. ;)
OdpowiedzUsuńNo i przekopywanie internetu w poszukiwaniu składu jest na prawdę mozolne i uważam, że producenci sobie robią jakieś kpiny nie wypisując składu na swojej stronie.
Sama też najczęściej zaglądam na wizaż albo doz.
Justyna Sz. z wizażem jest jeszcze ten problem, że też często nie ma składu albo jest on nieaktualny, jeśli producent po drodze coś zmienił. Jeśli widzę kosmetyk dodany 2-3 lata wcześniej to już mam wątpliwości czy skład jest nadal taki sam. No i w przypadku zmian producentów chciałabym wiedzieć którą wersję kosmetyku kupuję.
UsuńPamiętam jak chciałam jakiś szampon polecany przez dziewczyny, który z delikatnego zmienił się na taki z SLS. Nie wiedząc która wersja jest jeszcze w aptece po prostu zrezygnowałam z tego zakupu.
Przybijam piątkę!
UsuńOj znam to niestety :( O ile firmy ekologiczne, bądź pretendujące do miana takich jeszcze starają się to zamieszczać to już zwykłe drogerie nie. Niektóre bardzo popularne produkty można sobie wyszukać, ale masz rację, czasem to trwa długo. Miałam tak ze składami kosmetyków MaryKay(nie wiem, może teraz coś się zmieniło), gdzie cena jest wysoka i za tę kwotę oczekuję dobrego, chociażby przyzwoitego składu. Teraz zmieniłam strategię i od razu pisze do obsługi sklepu/producenta z zapytaniem o skład i moim zdaniem na takie coś
OdpowiedzUsuńWiolu właśnie nie ma problemu z popularnymi kosmetykami, bo wtedy zwykle znajduję skład na blogach, gorzej z tymi mniej popularnymi lub nowościami, gdzie nawet u producenta nie znajdziemy składu. Jasne, zawsze można pisać i pytać u źródła, ale to strata czasu gdy chcę się zdecydować na konkretny produkt gdy mam kilka do wyboru. Tak, to nawet ciężko je porównać.
UsuńRozumiem i też mnie to irytuje. Pisanie do producenta traktuję jako akcję pt 'Halo, my chcemy informacji na stronie, dajcie nam informacje', bo może kiedyś to wreszcie do niektórych dotrze. A z przykładów stacjonarnych nadmienię jeszcze, że kilkakrotnie widziałam składy zaklejone naklejkami np z polskim opisem produktu bądź też ceną. Niemniej jednak uważam, że powinny być jakieś konkretne standardy dla sklepów internetowych
UsuńJeśli chodzi o mnie to kupując np. w aptece gemini składy sprawdzam na doz.pl :))
OdpowiedzUsuń..... ale faktycznie masz rację mówiąc o tym, że składy powinny być przede wszystkim na stronie producenta/marki.... to tam przy kosmetyku powinno być wszytko od a do z wypisane!!! :)) No, "ale po co" ....?.... ;)
Darin to robisz dokładnie tak jak ja :) Jak już czegoś na dozie nie ma to wtedy mam problem.
Usuńhm, kosmetyk bez paafiny z parafiną. brawo producencie, klap klap. swoją drogą nie lubię kosmetyków perfecty...
OdpowiedzUsuńsimply_a_woman ja też nie bardzo przepadam, ale to masło miało taki fajny opis, że byłam skłonna je kupić. To bym się rozczarowała..
UsuńTeż mnie to razi i przeszkadza. Dlatego też mega plus ma u mnie pod tym względem Sylveco - nie dość że na stronie jest spis sklepów gdzie znajdziemy ich kosmetyki to jeszcze składy (i to po polsku!). Tutaj ewidentna wpadka i strzał w kolano, chyba zapomnieli że ross coraz częściej daje zdjęcia składów i napisali ten slogan z rozpędu, bo modnie.
OdpowiedzUsuńOni jako nieliczna firma podają kompletny skład i to po polsku, co bardzo mi się podoba.
UsuńBrak składów, albo nieaktualizowanie składów i mnie mocno denerwuje...
OdpowiedzUsuńJa choć na składy nie zwracam uwagi to do recenzji kosmetyków zawsze wrzucam zdjęcie chociaż,bo wiem,że są osoby,które chcą wiedzieć co siedzi w środku :)
OdpowiedzUsuńKoszty wysyłki to coś co zawsze mnie zniechęca do zakupów online :/
Faktycznie zakupy on-line są sensowne tylko przy kilku rzeczach, jeśli chcemy jedną to z wysyłką się nie opłaca..
UsuńJa jak do tej pory, zdecydowałam się tylko na puder, który niedawno mi się skończył, także czuję się w stu procentach rozgrzeszona! Miałam jeszcze chrapkę na jakiś róż, ale zdrowy rozsądek podpowiedział, że w domu czekają trzy zamknięte... pewnie nie zużyję ich jeszcze do kolejnej promocji Rossmana :P Mam zamiar kupić jeszcze tylko tusz i kilka lakierów. Ja również bardzo lubię zakupy online, głównie dlatego, że nie trzeba wychodzić z domu. W produktach Parafiny, zazwyczaj jest parafina więc osobiście wątpię, żeby to była jakaś pomyłka. Mnie też irytuję ten brak składków, zazwyczaj posiłkuję się wizażem.
OdpowiedzUsuńJa do tej pory skusiłam się w Rossie na róż jedynie :) Kilka zakupów zrobiłam wcześniej on-line więc teraz nie szalałam. Tuszu już chyba stacjonarnie nie kupię jeśli nie będzie zabezpieczony przed otwarciem, szkoda mi kasy na zmacane i często nieświeże kosmetyki.
UsuńZgadzam się z Tobą w 100 procentach, też mnie to bardzo irytuje!
OdpowiedzUsuńMnie jeszcze bardziej wkurzają zakupy półproduktowe. Mieszkam za granicą i czasem koszty wysyłki są zaporowe. Często sklepy piszą, że wysyłają za granicę a jak pytam za ile to bum 150zł. A list na poczcie do 2kg to koszt ok 40zł. To się człowiek zastanawia jak będą tą paczkę pakować i czym wysyłać? Gołębiami?
OdpowiedzUsuńAle ogólnie zakupy online lubię, zwłaszcza jak wybieram się do PL. Wszystko zamawiam przed przyjazdem i nie marnuję czasu na latanie po drogeriach.
Padłam z tymi gołębiami:D
UsuńMnie ostatnio wkurzył pewien Sprzedawca allegro. Kupowałam lakiery do paznokci. Przesyłka Przyszła szybko, ale! Jeden lakier był w zupełnie innym kolorze niż chciałam a na 7 zamówionych lakierów 3 miały datę ważności do sierpnia tego roku! Napisałam do sprzedawcy, on na to, że ogólnie lakier ma ważność rok, więc nie uważa by prawie połowa tego czasu była złym wynikiem.
OdpowiedzUsuńNo ręce opadają!
Trii niestety bywa i tak.. kupiłam kiedyś drogi lakier, który szybko zaczął się rozwarstwiać.
UsuńMnie drażni brak daty ważności przy zakupie - ostatnio kupowałam zestaw kremów na prezent i okazało się, że są ważne jeszcze tylko 6 miesięcy. Gdybym o tym wiedziała na pewno bym ich nie kupiła. Wiele aptek już wprowadza takie informacje, szkoda, że nie wszystkie. Może nie jest to wielki problem, ale następnym razem mogę dostać kremy, które są ważne tylko miesiąc. Wolałabym to wiedzieć jednak :P
OdpowiedzUsuńMnie za to czasami śmieszą promocje w mojej aptece, gdzie podają, że coś jest ważne np. jeszcze miesiąc czy dwa a obniżka ceny o 2-3zł..
Usuńzapachy interesujące :)
OdpowiedzUsuńMalinowe Ciasteczka
Zgadzam się w 100% odnośnie składów - kilka razy z braku składu zrezygnowałam z zakupu.
OdpowiedzUsuńowszem, zdarzają się i takie sytuacje, ale nie zawsze.
OdpowiedzUsuńPrzydatny post
OdpowiedzUsuń