Sproszkowane liście stewii, czyli naturalna alternatywa dla cukru

Dziś będzie dość nietypowy post i nie wiem czy Was zaciekawi, ale może?  Wiem, że jedna z blogerek już o tym pisała nie pamiętam jednak która. Może się ujawni?



Domyślam się, że większość z Was swoją herbatę czy kawę słodzi cukrem.  Jest to najpopularniejszy sposób w Polsce, zaraz przy sztucznych słodzikach, których zdecydowanie nie polecam. Ja od kilku miesięcy stosuję sproszkowaną Stewię

Co to takiego? Jest to roślina której liście są dużo słodsze od powszechnie używanego cukru. Stewia obejmuje około 150 gatunków, ale tylko jeden (Stevia rebaudiana) ma słodkie właściwości.  Możemy ją spotkać w postaci suszonych liści, zielonego lub białego proszku,  płynu lub w postaci tabletek podobnych do słodzika. Jeszcze do niedawna nie była sprzedawana w Polsce, choć cieszyła się uznaniem za granicą. Wiem, że możecie ją kupić w Internecie (jednak z tego co szukałam nadal jest słabo dostępna) lub w sklepach zielarskich. W moim była w formie saszetek do herbaty, niestety bardzo droga. 

Czemu jej używam? Jest bardzo słodka, ok. 250 razy słodsza od sacharozy.  Mało kaloryczna, obniża ciśnienie i mogą jej używać nawet diabetycy. Poza tym ma właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne. Nie powoduje próchnicy tak jak cukier:) Poza tym zawiera witaminy i składniki mineralne, ale to wiadomo.  Jedne źródła podają, że łyżeczka stewii odpowiada szklance cukru, drugie, że wystarczy do osłodzenia litra herbaty. Myślę, że to zależy od rodzaju w jakim występuje stewia, co nie zawsze jest  sprecyzowane. 

Moje wrażenia: Ja mam swoją w formie białego proszku, opakowanie 25 g. Powiem Wam, że teoretycznie nie jest to dużo, ale mając nieco ponad pół opakowania nie wiem czy zużyję ją do końca roku… Słodzę nią tylko herbatę, kawa mi nie podchodzi, bo mimo wszystko jest to nieco inny smak niż standardowego cukru. Normalnie słodzę ok. pół łyżeczki cukru, jeśli chodzi o stewię to jest to tak mała ilość, że ciężko to opisać. Dla przykładu powiem, że jeśli weźmiecie odrobinę na palec (odrobina to znaczy jedynie dotknięcie koniuszkiem palca proszku) to będzie on tak słodki, że aż poczujecie goryczkę.


 
Jeśli ktoś pije tyle herbaty co ja, to nawet przy łyżeczce cukru jest to naprawdę duże ograniczenie spożycia (do niedawna słodziłam łyżeczkę). 


Stewia wytrzymuje wysokie temperatury (do 200C), więc można ją dodawać również do ciast i innych potraw. Sama jednak tego nie próbowałam. Z tego co czytałam może hamować apetyt i ochotę na słodycze. Może coś w tym jest:)




Na moim opakowaniu zobaczycie napis „Produkt kosmetyczny”, ponieważ w krajach UE stewię jako produkt spożywczy można kupić dopiero od grudnia 2011, a moja była kupiona wcześniej. 

Co o tym myślicie? Czy same też szukacie takich alternatyw?

24 komentarze:

  1. ciekawe :))
    ja nie słodzę ani kawy ani herbaty, nie lubię :)
    ale ogólnie słodycze uwielbiam hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz dobrze:) Ja staram się odzwyczaić, czasem nie słodzę:) Lubię jednak słodką kawkę z mlekiem:)

      Usuń
  2. O stewii słyszałam już dawno temu i wtedy z dostępnością było jeszcze gorzej niż teraz :) Jednak forma listków, czyli robienie własnego syropu nam (mi i M) nie odpowiadało i zrezygnowaliśmy. Jak wprowadzili wygodny proszek, to M był na diecie, więc już nie była potrzebna :) Jednak cały czas myślę nad tym, żeby kupić ją rodzicom i przetestować ją w cieście.

    Podoba mi się pomysł branży spożywczej - chcą ją dodawać do słodyczy itd. bo cukier jest co raz droższy, a stewia obniżyłaby im znacznie koszty produkcji. Jestem ciekawa co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przez cały cukrowy przemysł tak ciężko było ją wprowadzić w PL... Ja innych form nie próbowałam. Myślę, że jednak biały proszek jest najwygodniejszy i najbardziej przypomina cukier, gdybym miała słodzić np. zielonym byłoby już gorzej:)

      Usuń
  3. No słyszałam o tym i zastanawiam się czy w to czasem nie zainwestować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam kiedyś o stewii ale nie wiedziałam że jest dostępna sproszkowana! Póki co używam słodzika z fruktozą ale nie wiem czy jest tak dużo lepszy od białego cukru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słodziłam jeszcze ksylitolem. Zdrowszy niż cukier, ale niestety mniej słodki = mniej wydajny i droższy.

      Usuń
  5. Słyszałam również o stewii :) Natomiast ja po prostu oduczyłam się słodzić (kawę słodziłam 2 łyżeczkami i nigdy by mi nie przyszło do głowy że dam radę), a do ciast używam cukru trzcinowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowałaś jakieś genialne metody? Jak Ci się to udało? Kawę parzoną mogę pić bez cukru, ale zwykle piję niestety rozpuszczalna, choć ją jeszcze mniej słodzę niż połową łyżeczki. Stewia zmienia trochę smak i kawa mi z nią nie podchodzi. Chociaż ja moje zmniejszanie ilości zaczynałam też od 2 łyżeczek. Teraz nie byłabym w stanie wypić takiej słodzizny:)

      Usuń
  6. ostatnio miałam próbkę :) herbata smakuje całkiem inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest to to samo ale kwestia przyzwyczajenia.

      Usuń
  7. Mam też Stewię w domu. Łatwo ją dostać w Niemczech. Zdecydowanie inna w smaku niż cukier. Próbowałam zastąpić nią cukier w wypiekach. Zrobiłam ciasteczka maślane. Wyszły bardzo słodkie i kruche. Dużo bardziej kruche niż na tradycyjnym cukrze. Niekoniecznie to był pożądany efekt :) Te grubsze dało się wziąć do ręki, ale te cieńsze ciasteczka rozwalały się przy delikatnym dotyku.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja nie szukam, bo nie słodzę ani herbaty, ani kawy :) choć hm, warto by spróbować do ciasta :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wyobrażam sobie życia bez cukru, 3 łyżki do herbaty/kawy to standard:]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie taka ilość to masakra...policz sobie ile łyżeczek cukru spożywasz w napojach w ciągu miesiąca... To mnie skłoniło do poszukiwania alternatyw.

      Usuń
  10. Ja nie słodzę herbaty już od ponad 8 lat ;) Teraz nie wyobrażam sobie wypić słodkiej herbaty! Wydaje mi się że cukier zabija jej smak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym tak chciała...nawet miałam krótki czas. No, ale był też czas gdy nawet zieloną słodziłam - to dopiero (teraz) okropny smak :)

      Usuń
  11. Ja akurat nie lubię słodkich rzeczy i nie słodzę herbaty, ale bardzo ciekawy wpis, jeszcze nie słyszałam o Stewii:) Brzmi obiecująco. Wiele słodzików jest rakotwórczych, więc dobrze wiedzieć, że jest jakaś alternatywa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie...dlatego chciałam o tym napisać. Bo sam aspartam jest bardzo niezdrowy.

      Usuń
  12. Przypomnialas mi o niej:)
    Lubie poslodzic kawe czy herbate a od dluzszego czasu uzywam cukru trzcionwego i melasy takze pod katem wypiekow.
    Nie przesadzac z iloscia cukru ale dla podkreslenia smaku lubie:)
    Slodzikow nie cierpie i jezeli mialabym ich uzyc to wolalabym wypic kawe czy herbate bez slodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to nie ty czasami o niej kiedyś pisałaś? :)

      Usuń
  13. Bardzo praktyczny post! cieszę się, że google mnie do Ciebie zaprowadziło. Ja zastanawiam się nad zastąpieniem cukru stewią w przetworach owocowych. Spróbuję z truskawkami :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Wszystko czytam i w miarę możliwości odpowiadam. Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)

Pod wcześniejszymi postami niż najnowszy jest ustawiona moderacja, bym nie przegapiła Twojego komentarza:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.