Zdzieramy martwy naskórek :)


Muszę przyznać, że ostatnio peelingi do ciała mają branie w mojej łazience:) Na stanie mam kilka, do tego czasami kręcę peeling kawowy. Ostatnio używam tego poniżej. Czy się polubiliśmy przeczytacie dalej:)

Opis produktu
 Jest to myjący drobnoziarnisty peeling do ciała z olejem bawełnianym z Lirene. „Peeling przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej, która potrzebuje odświeżenia i nawilżenia. Peeling aktywnie myje skórę, a także nawilża przywracając jej naturalną hydro-równowagę.” Możemy go stosować nawet codziennie w zależności od potrzeb.

Opakowanie i cena
 Miękka, przezroczysta tubka. Wiemy ile jeszcze produktu zostało i podejrzewam, że będzie można go wykorzystać do ostatniej kropelki. Tubka ma 200 ml i kosztuje ok. 14 zł.


Wygląd i zapach
Byłam pewna, że produkt będzie błękitny, ale ma kolor zielono-niebieski. Poza tym ma płynną, ale gęstawą konsystencję. Wewnątrz zatopione są drobinki wyglądające jak większe ziarenka cukru.

Zapach to chyba jedyna rzecz w tym kosmetyku która nie za bardzo przypadła mi do gustu. Jest mocny, powiedziałabym, że morski (?) i orzeźwiający w sumie idealny na lato. Myślę, że wiele osób lubi takie aromaty. Dla mnie jednak kojarzy się za bardzo z zapachem żelu do twarzy. 



Działanie
Jest to raczej delikatny peeling, drobinki nie są typowymi mocnymi zdzierakami, ale przyjemnie się go używa i mimo wszystko jest skuteczny. Dzięki drobnym ziarenkom, mogę go używać niemal codziennie. Podczas stosowania wytwarza pianę, dlatego możemy pominąć stosowanie żelu pod prysznic. Po użyciu skóra jest gładsza i co ciekawe faktycznie nawilżona, co wydaje mi się, że jest spowodowane dodatkiem oleju bawełnianego. To dla mnie duży plus, że nie wysusza mojej i tak przesuszonej skóry. Nie nakładam go jednak od stóp do głowy, więc balsamu i tak muszę użyć.

Mi się podoba:) Muszę jednak sprawdzić czy występuje w innej wersji zapachowej.


38 komentarzy:

  1. Firma Lirene ma niezłe niektóre kosmetyki :) tego peelingu nie próbowałam bo do ciała preferuję gruboziarniste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co polecasz? Ja co jakiś czas stosuję jeszcze kawowy, więc mam ostre zdzieranie gwarantowane:)

      Usuń
    2. kawowy własnej roboty? zabieram się do zrobienia tego cuda ale niestety moje lenistwo wygrywa.. :D
      ja do tej pory używałam peelingu cukrowego z drobinkami kawy Organique (piękny delikatny zapach kawy mniam :)) natomiast niedawno kupiłam Arbuzowy z Bielendy (szaleje ze wszystkim co arbuzowe ;D)) i również jestem zadowolona :) może niedługo zrobię jego recenzje na blogu :) pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Tak, własnej roboty. Nawet nie wiedziałam, że kawa może być tak ostra:)
      Niewiele jest kosmetyków arbuzowych...ja raz trafiłam na balsam, chyba z Balea, był tak śliczny... gdybym mogła dorwałabym go znów, ale to była limitowanka. Znasz jeszcze arbuzowe kosmetyki?

      PS. Jak spotkam to kupię ten arbuzowy peeling:)

      Usuń
    4. ja kocham kosmetyki arbuzowe i melonowe :) miałam taką serię z Avonu, widziałam też cudne balsamy w Realu i napewno jest coś na allegro :) ostatnio sprawdzałam ;) mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam ;)

      Usuń
    5. Trudno też znaleźć kosmetyki które rzeczywiście pachniałyby Arbuzowo (czyli świeżo i soczyście ;D) a nie jak jakieś 'podróby' :)
      Kosmetyki z którymi miałam od czynienia :
      - olejek do kąpieli Farmony Tutti Frutti Melon & Arbuz (polecam)
      - Lip Smacker Arbuzowy kupiony w SuperPharm (ładny zapach i tyle :))
      - Masełko do ust z The Body Shop (j/w :))
      - Żel po prysznic The Body Shop (bez rewelacji )
      - Balsam do ciała The Body Shop (nie polecam , w ogóle w zapachu nie przypomina arbuza i ogólnie był średni)
      - Ostatnio wzięłam na wagę w Organique masło do ciała Arbuzowo - Melonowe z masłem shea - piękny zapach i świetnie nawilża ! Jednak jest nie wydajne no i dość drogie :)
      Mam nawet gąbkę do mycia przypominającą nadgryziony kawałek arbuza ;D także szaleństwo na maxa :) ale się rozpisałam ;D

      Usuń
    6. Widzę, że masz już niezłe rozeznanie w arbuzowych kosmetykach:D

      PS. To tłumaczy Twój rysunek w profilu:D

      Usuń
  2. Kurcze jak jestem fanką LIRENE tak pierwszy raz widzę ten peeling na oczy. Oj muszę kupić cenka taka sobie ale nie za drogo.

    Przypominam o rozdaniu http://kobieta-po-30.blogspot.com/2012/05/majowe-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one chyba niezbyt długo są na rynku:) To witaj w klubie, bo ja też bardzo lubię Lirene:)

      Usuń
  3. Chętnie go wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię peelingi Lirene;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się zaopatrzyć w jakiś drogeryjny peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za pilingami, chyba że kawowym:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze MUSZĘ wypróbować jakiś cukrowy z Perfekty:D

      Usuń
  7. Dla mnie wszystkie peelingi drogeryjne są za słabe, robię w domu kawowy i dodaję do niego cynamon. Ale może kupię taki mojej Mamie, ona ma delikatna skórę, więc powinien jej podpasować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest bardzo fajny, bo ma ciekawe drobinki. Też robię czasami kawowy:) Ale nie dodaję cynamonu, spróbowałam ze dwa razy i dla mnie on wiele nie zmienia.

      Usuń
  8. Wiesz muszę spróbować bo akurat mi tej skory dużo schodzić zaczeła i wielkie dzięki za radę . Zaobserwowałam twój blog i myślę że mogłabyś zajrzeć do mnie :))
    http://i-so-sorry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię go - głównie za zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, dlatego nie ma co mówić że ten zapach jest dobry czy zły. Mi się nie podoba, a Tobie tak:)

      Usuń
  10. Przez długi czas stosowałam ujędrniający Lirene i dawał radę. Jako, że ostatnio nie było go w drogerii wybrałam peeling, a raczej scrub Joanny Fruit Fantasy. Przyznaję - jest całkiem, całkiem.
    Ale najlepszy sposób to kawa - od czasu do czasu stosuję kawowy peeling z cynamonem i imbirem :D Polecam, skóra po nim jest gładka i bardziej napięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa i tak pobije wszystkie inne..wiem, bo też lubię.

      Usuń
  11. Uwielbiam peelingi :) Muszę w końcu ukręcić kawowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie zwróciłam jeszcze na niego uwagi, może dlatego że źle patrzę ? :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za drobnoziarnistymi peelingami do ciała. Jak już zdzierać to porządnie ;) gruboziarnistym, kawowym albo rękawicą Kessą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to szkoda skóry:) Ja ostatnio często używam peelingu i gdybym stosowała ostry zdzierak tak często to pewnie byłabym już bez kawałka skóry:)

      Usuń
  14. "Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)" genialne mogę sobie to przekopiować do siebie do info?

    co do peeling ciekawa alternatywa a wyjazdy, obecnie bawię sie w mieszanki sól/kawa/oliwka dla dzieci proporcje na oko:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Może to nie ma znaczenia, ale podoba mi się kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też doceniam inne cechy niż tylko działanie:) Chociaż u mnie wyżej jest zapach niż wygląd.

      Usuń
  16. też mam ten peeling, ale wzięłam go przez pomyłkę - obok stał, również z lirene gruboziarnisty, bodajże z granatem. miałam wziąc właśnie ten, dopiero w domu zorientowałam się, że coś jest nie tak. no cóż.. nie peelinguje tak, jakbym tego chciała, co jest zrozumiałe ze wzgl. na małe drobinki, ale nie jest źle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli polowałaś na gruboziarnisty to ten raczej nie spełnił twoich oczekiwań...a podoba Ci się jego zapach?

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Wszystko czytam i w miarę możliwości odpowiadam. Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)

Pod wcześniejszymi postami niż najnowszy jest ustawiona moderacja, bym nie przegapiła Twojego komentarza:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.