Do tej pory jakoś nie ciągnęło mnie do lip tintów, mimo, że już od dawna pojawiły się w blogerskim świecie. Kiedy jednak zobaczyłam je w ostatniej kosmetycznej gazetce z Biedronki [klik] postanowiłam wypróbować ten wynalazek. Zdobycie nowego doświadczenia kosztowało mnie całe 6,99zł, czyli tyle, ile nabycie Lip tinta z Bell.
Do wyboru były tylko trzy kolory - czerwień, róż i pomarańcz. W standardowej ofercie dostępnych jest sześć. Chociaż biorąc pod uwagę opakowanie z Biedronki i to na poniższym zdjęciu to jednak wygląda na dwa różne produkty. Zakładam jednak, że innych różnic pomiędzy nimi nie ma. Edit: Obstawiam, że to jednak dwie serie tych produktów, bo nawet nazwane są inaczej - Absolute Colour (B) i Permanent Make up (N).
![]() |
źródło zdjęcia [1] |
Szczerze mówiąc nie wiedziałam za bardzo który kolor wybrać, bo żaden nie wydawał się dla mnie odpowiedni, tym bardziej, że nie było możliwości sprawdzić ich na miejscu. Wszystkie opakowania były szczelnie zamknięte i nie było testerów. Zdecydowałam się na róż,chociaż neonowomalinowa nakrętka średnio do mnie przemawiała.
Pierwsze użycie, wyciągam aplikator i widzę intensywny ciemny róż...jednak nakrętka mówiła prawdę. Nałożyłam produkt...kolor zdecydowanie nie pasuje, a usta przyciągają zbyt dużą uwagę. No nie wiem czy się polubimy...
Sam zapach lip tinta jest fajny, słodki i cukierkowy. Zdziwiła mnie jego konsystencja, bardzo wodnista, przez co produkt lubi się zbierać w niektórych miejscach i może być problem z równomiernym nałożeniem. Ja nakładam dwie warstwy, wtedy efekt jest mocniejszy i nie widać nierównomiernego krycia. Po nałożeniu czuć lekkie mrowienie na ustach, które przechodzi gdy szminka wyschnie. Mam wrażenie jakby parowała z niego woda i zostawał sam barwnik, który delikatnie wżera się w skórę ust. Wiele razy czytałam, że przy lip tintach ciężko o jakiekolwiek poprawki, bo produkt szybko zasycha. Ten nie jest jakimś ekspresem i da się zdążyć poprawić małe niedociągnięcia:)
Oczywiście wysusza usta, ale nie podkreśla suchych skórek, nawet po kilku godzinach noszenia.
![]() |
W rzeczywistości usta są bardziej malinowo-czerwone |
Na szczęście nie jest tak neonowy na ustach jak wygląda w opakowaniu. Jest delikatnie transparentny, przez co na efekt końcowy ma wpływ również kolor naszych ust. Chociaż nie powiedziałabym, że to super twarzowy kolor i nie wszystkim przypadnie do gustu. Zapomnijcie o pomalowaniu samych ust i wyjściu do ludzi, bo nie będzie to wyglądać dobrze.
Jeśli chodzi o trwałość, to nie stosuję go jeszcze zbyt długo, ale przy normalnym funkcjonowaniu po ok. 4tej godzinie zaczyna się ścierać i niestety nie robi tego równomiernie. Takie nie koniecznie zamierzone ombre na ustach:) Żeby jednak zupełnie zniknął trzeba się trochę postarać. Nawet po użyciu micela moje usta są ciemniejsze niż były przed malowaniem.
Czy polecam? Produkt mnie nie powalił na kolana, ale myślę, że za taką cenę jest godny wypróbowania. Podkreślam jednak, że była to moja pierwsza styczność z lip tintem. Nie jest niezniszczalny, ale też wytrzymuje na ustach znacznie dłużej niż standardowa szminka czy błyszczyk. Ciężko jednak będzie ustrzelić sobie pasujący kolor, bo gama jednak nie jest zbyt duża.
PS. Dajcie znać, czy te lip tinty z Biedronki znacząco różnią się od tych ze stałej oferty, bo kosztują chyba dwa razy mniej..
Nie wiem do końca jak będzie z tym czytnikiem google, być może nasze listy obserwowanych blogów znikną lada dzień. Zapraszam Was zatem na mój Bloglovin [KLIK], jeśli nadal chcecie być na bieżąco z moimi postami.
Nie wiem do końca jak będzie z tym czytnikiem google, być może nasze listy obserwowanych blogów znikną lada dzień. Zapraszam Was zatem na mój Bloglovin [KLIK], jeśli nadal chcecie być na bieżąco z moimi postami.
nie wiedziałam że można w biedrze coś.
OdpowiedzUsuńja już od jakiegoś czasu jestem zakochana w tintach i flamastrach. Szminki nie mają szans...
Można, ale jeszcze przez jakiś czas, bo są z aktualnej gazetki. Pewnie za kilka dni będą nawet w niższych cenach:)
Usuńmam w innym kolorze i w innym opakowaniu (tym drogeryjnym a nie biedronkowym) i bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńJa nie wiem co to za pogląd panuje, że zniknie lista obserwowanych... Zniknie Reader, to co innego. ;-)
OdpowiedzUsuńSłyszałam o lip tint'cie wiele pozytywnych opinii, ale skoro piszesz, że są dwa rodzaje, to chyba musiały być to opinie odnośnie wersji droższej... Wydaje mi się nawet, że struktura kosmetyku była gęściejsza.
Nie zachęciłaś mnie do spróbowania i chwała Ci za to, bo bym nawet nie była świadoma, że są dwa różne tinty od Bell i wyrobiłabym sobie już złą opinię. ;-)
Czytałam rózne opinie na temat czytnika i ostatnio znów zaczęło być głośno o tym, że to zniknie, więc wolę się ubezpieczyć nawet jak nie zniknie:)
UsuńWydaje mi się, że to dwa różne kosmetyki, bo Biedronka nie obniżyłaby ceny o połowę. Poza tym są rózne opakowania i tak jakby serie - ta z Biedronki Absolute Color, ta standardowa - Permanent make-up. Czytałam też gdzieś, że ten z Biedronki jest mniej kryjący i rzadszy..
O! Jak Pernament, to chyba to. :-) Dzięki!
UsuńLudzie mylą pojęcia z niewiedzy. Reader umożliwiał czytanie feedów - lista czytelników to co innego. NIE ZNIKNIE, to jest pewne. A jak masz wątpliwości, podrąż temat, choćby tu: http://petitesal.blogspot.com/2013/03/gfc-is-not-disappearing-yet-read-this.html ;-) Nie słuchaj tego co ktoś mówi bo mu się wydaje.
Zgadzam z się z Lia, w ogóle ktoś znowu zaczął siać panikę wśród blogerek, że lista czytelnicza zniknie, a większość to potem powtarza niepotrzebnie na blogach czy facebooku :/
UsuńDzięki za info dziewczyny. Przez jakiś czas sprawa ucichła, a im bliżej owego terminu zmian tym częściej znów pojawia się popłoch i już sama nie wiedziałam komu wierzyć.
UsuńWłaście też to zauważyłam i miałam nadzieję, że znowu takiej paniki i tych niedopowiedzeń nie będzie, ale niestety są
UsuńOstatnio miałam go kupić, ale kompletnie nie wiedziałam, który kolor wybrać. Teraz to przynajmniej wiem, że nakrętka odzwierciedla kolorek tinta:)
OdpowiedzUsuńPowiem ci anegdotę. Poszłam do Biedry i zobaczyłam jedno opakowanie..po kolorze "obudowy" pomyślałam, że mam szczęście bo trafiłam na jasnoróżowy kolor. Dopiero jak znalazłam inne opakowania [wszystko było wywrócone do góry nogami] zauważyłam, że niestety różnią się nakrętkami a nie dołem :)
UsuńMam tint w tym samym kolorze, tylko w białym opakowaniu. Biały jest bardziej intensywny, wystarczy jedna warstwa dla uzyskania efektu neonowych ust. Kolejne warstwy nie wzmacniają koloru, a jedynie trwałość.
OdpowiedzUsuńJedyny produkt jakim udało mi się zmyć tint to micel z biedronki.
Wiele zatem wskazuje, że są to różne produkty.
Usuńśliczny kolor :)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie kolor bardzo ładny, ale ja generalnie lubię takie neony na ustach. No i to, co opisalas to typowy lip tint. Ja średnio przepadam za takimi cudami, ale ten, który sama posiadam od czasu do czasu stosuję, gdy zależy mi na długotrwałym kolorze. Takie produkty fajnie sprawdzają się na imprezach wszelkiej maści :-).
OdpowiedzUsuńA jaki Ty posiadasz? Chciałabym trafić na taki lip tint w fajnej jakości, który miałby delikatny różowy kolor, ale chyba te które są dostępne są zawsze mniej trwałe niż wszelkie czerwienie itp.
UsuńCzaiłam się na niego już kilka razy> Swatche jednak mnie nie przekonywały. Ostatnio też podczas zakupów w Biedronie zastanawiałam się czy go nie kupić, jednak odpuściłam. Po Twojej recenzji widzę, że dobrze zrobiłam, bo to nie jest produkt dla mnie.
OdpowiedzUsuńPewnie kolor też by Ci się nie spodobał, bo jest zbyt intensywny i malinowy.
UsuńBardzo ładny efekt.
OdpowiedzUsuńMożliwe, że się na niego skuszę :)
Ja tam wolę szminki i pomadki :-)
OdpowiedzUsuńJak tak patrzę na tą próbkę na Twojej ręce to mam ogromne wrażenie, że to jest coś innego niż ja posiadam :)
OdpowiedzUsuńTy masz chyba ten z "klasycznej" oferty?
Usuńmnie nie kuszą jakoś tinty :)
OdpowiedzUsuńMnie długo też nie kusiły, bo widziałam wszędzie głównie czerwienie których nie noszę. Chociaż takiego koloru który sama chciałabym mieć (nie tylko na wypróbowanie) chyba nigdzie nie widziałam jeszcze.
Usuńbardzo nie lubię nierównomiernego krycia ;) A z tym specjalnie dla biedronki to coś może być na rzeczy bo Bell ma jakiś podkład z aloesem a a biedrze też jakiś właśnie był tylko, że w innym opakowaniu.
OdpowiedzUsuńNo jednak wyglądają zupełnie inaczej...
UsuńNie podoba mi się ten efekt w ogóle...
OdpowiedzUsuńJa też nie jestem do końca do niego przekonana:)
UsuńTeż wypróbowałam, nawet recenzję na blogu machnęłam, ale ja się totalnie zakochałam w tym produkcie, mam już wszystkie 3 kolory. Nie wiem z czego to wynika, ale moje usta, które są wiecznie przesuszone, po użyciu lip tinta są fajnie nawilżone i mięciutkie.
OdpowiedzUsuńCo ciekawe u mnie też nie wysycha na wiór jak sądziłam, że będzie. Widziałam jednak recenzję, gdzie dziewczyna miała po nim tak podkreślone suche skórki, że tragicznie to wyglądało.
Usuńbardzo ładny kolor :) ja miałam kiedyś tint z avonu, ale wysuszał mi usta :)
OdpowiedzUsuńSama się nad nim dumałam i ostawiłam chyba to był jednak błąd
OdpowiedzUsuńCudowny kolor :). Kręcę się koło tych tintów z Bell, ale jeszcze się nie zdecydowałam :)
OdpowiedzUsuńW rzeczywistości wygląda mnie ładnie. Zdjęcia jakieś jasne wyszły:) Dobrze sobie porównać na innym blogu też, żeby nie było zawodu po zakupie:)
Usuńosobiście nie miałam ale podobno te biedronkowe tinty znacznie różnią się od tych w regularnej cenie:)
OdpowiedzUsuńGłośno ostatnio o tych lip tint'ach, mnie jeszcze nie skusiły... :)
OdpowiedzUsuńBo akurat można je kupić w Biedronce i chyba nawet w Naturze (-40%) w super cenie:)
Usuńhmn.. inaczej je sobie wyobrazałam :)
OdpowiedzUsuńRozwiń swoją myśl:)
UsuńKolorek jest całkiem fajny ;]
OdpowiedzUsuńJak trafie w Biedronce to kupię, bo jestem ciekawa tego produktu. Ciekawe czemu te opakowania się różnią i czy same produkty też. Jeśli tak, to niezbyt dobrze to świadczy o Bell
OdpowiedzUsuńSkładowo chyba też się różnią. Tylko trzeba brać pod uwagę, że to może miały być zupełnie dwa produkty, a każdy myślał, że będą sprzedawane te lip tinty co w drogerii. Sama nie wiem.
UsuńJa mam wersje klasyczną i biedronkową i różnią się składem. Te"normalne' lepiej się trzymaja i sa bardziej intensywne. Ja dorwałam wersje z różową nakretką i jestem zadowolona :)
OdpowiedzUsuńDzięki za informację. Może skuszę się na jakiś "normalny", chociaż kolory mnie nie powaliły.
Usuńpiękny, subtelny i kobiecy kolor ;)
OdpowiedzUsuńcudowny kolor, tylko kusicie
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba:)))
OdpowiedzUsuńBardzo ładny kolor
OdpowiedzUsuńróżnią się i jakością i składem...te w standardowej sprzedaży są dużo bardziej intensywne, a do tego ciemnieją...te z biedry są delikatniejsze,a kolor można stopniować przez nakładanie kolejnych warstw. Różnic jest włąściwie sporo, ale trwałość mają taką samą ;)
OdpowiedzUsuńTe biedronkowe są właśnie dosyć transparentne.. Coś jak zastygający błyszczyk. No i zagadka rozwiązana:)
UsuńMam jeden ze stałej oferty i jest w porządku :)
OdpowiedzUsuńJa się napaliłam, kupiłam dwa w Bieronce i się rozczarowałam :/
OdpowiedzUsuńSama też nie jestem zachwycona, ale nie są aż tak złe:)
UsuńPodobno obserwacja nie zniknie, bo to jakieś inne googlowe coś się zmienia ;P
OdpowiedzUsuńja też mam tą lip tint i ten sam kolor nawet i mnie tam się podoba, ale chcę i tak kupić wersję Bella, bo jeżeli jest tak samo lekka a ma lepszą trwałość to chcę sprawdzić.
Z tego co czytałam to w Naturze mają być kosmetyki Bell -40% to zajrzyj. U mnie ich niestety nie ma.
UsuńJa wolę oryginalną wersję. Są mocniej napigmentowane i o wiele trwalsze ;D Sama posiadam kolorek taki jak Ty masz i strasznie mnie zawiódł. Liczyłam na mocny róż a tu klapa. Wolę wydać dwa razy więcej i cieszyć się intensywnym kolorkiem ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dla mnie kolor na aplikatorze był przerażający jak zobaczyłam ten neon...wolę jednak wypadkową która powstaje na moich ustach, obawiałabym się świecenia w ciemności:)
UsuńBardzo podobaja mi sie te kolory!
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, ze jakosc nie powala...
Chętnie sięgam po produkty do ust utrzymane w malinowym odcieniu. Niestety, lip tinty Bell nie przypadły mi do gustu. Mam problem z równomiernym rozprowadzeniem produktu. Poza tym muszę uważać na skórę wokoł ust, ponieważ kosmetyk lubi się rozlewać podczas nakładania. Efekt mrowienia również przemawia na niekorzyść tinta Bell.
OdpowiedzUsuńKarminowe usta wydaje mi się, że są dziwnie lejące jak na tego typu produkty. Co do efektu mrowienia to też średnio to lubię, ale znika po wyschnięciu.
UsuńJa też długo się wzbraniałam przed lip tintami :) jestem pomadkowa dziewczyna, jadnak trzeba będzie wypróbować
OdpowiedzUsuńJa też, ale nie żałuję tego zakupu:)
UsuńJa zdecydowanie wolę pomadki, ale na Twoich ustach prezentuje się cudownie!
OdpowiedzUsuńTeż mam ten lip tint . jest świetny. Jestem tu nowa, wpadniesz ? :) http://recenzjeinowosci.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTint z Bell kupiłam jakies pół roku temu i byłam zachwycona mocną, soczystą fuksją jaką dało się uzyskać na ustach. Gdy zobaczyłam tinty z w Bierdze postanowiłam kupić sobie pomarańczkę. Niestety sie rozczarowałam - krycie było o wiele słabsze. Pomyślałam, że pewnie tylo ten pomarańcz im się nie udał i kupiłam tez czerwień. No i niestety dalej efekt słaby i do tego na ustach nie widac większej różnicy pomiędzy czerwienią a pomaranczą :(. Kolor jest bardzo delikatny. Siostra kupiła sobie róż i jest to samo, także wynika z tego że Bell ma dwa różne rodzaję lip tintów. Te srzedawane w Biedronce są mniej napigmentowane kolorem ale bardziej uniwersalne. Ja jednak wolę te z regularnej ofert Bell.
OdpowiedzUsuńŁadny kolor :) Nie mam żadnego lip tinta niestety,ale właśnie słyszałam,że wysuszają usta. Dobrze,że przynajmniej nie podkreślają suchych skórek :)
OdpowiedzUsuńkolor ładny,wolę szminki bo są bardziej trwałe.moim ulubiencem jest szminka utleniajaca Lavertu;)
OdpowiedzUsuń