Trójeczka cieni z Catrice - 410 C'mon Chameleon, 340 Ooops..Nude Did It Again i 350 Starlight Expresso

Na pewno każda z Was słyszała już o słynnym C'mon Chameleon z Catrice. Myślę, że stał się takim must have w kosmetyczce każdej blogierki. Wszystko za sprawą jego wielowymiarowości i podobieństwa do duo chroma Club z Mac. Oba cienie porównywała krzykła na swoim blogu tutaj. Tak, tak, ja również go mam:) Prócz niego pokażę Wam dwa inne cienie, które posiadam z tej firmy.


Każdy z nich ma 2 g i kosztuje 11,99 zł w Naturze. Są ważne przez 24 miesiące od otwarcia opakowania.


Z prezentowanej przeze mnie trójeczki to właśnie C'mon Chameleon (nr 410) ma najlepszą pigmentację i trwałość. Jego niezwykłość polega na tym, że gdy go rozetrzemy na powiece będzie wyglądał jak zwykły, brązowy cień. Przy zastosowaniu metody „pac pac”, czyli po prostu przykładania do powieki pędzla z cieniem zauważymy prócz brązu piękne, turkusowe drobinki. Wygląd cienia będzie zależał od kąta padania światła i metody nakładania.


Znacznie gorzej wypada szarobrązowy Starlight Expresso (nr 350). Jest to zupełnie matowy cień, który teoretycznie wygląda na dobrze napigmentowany, a na powiece (bez bazy) jakoś niknie... Wydawałoby się, że jest to idealny kolor dla blondynek, ale mam wrażenie, że gdy nałożymy go na sam podkład daje efekt przybrudzonej powieki :) Z bazą wygląda już dużo lepiej i intensywniej.



Najsłabiej z mojej trójeczki napigmentowany jest Ooops...Nude Did It Again (nr 340), chociaż to chyba reguła przy jasnych cieniach. Jest to cielisty kolorek który mieni się na bardzo delikatny róż i zawiera widoczne drobinki. Bez bazy jest ledwo widoczny, z bazą jest całkiem ok, ale pigmentacja nie powala.

Według mnie każdy z tych cieni najlepiej nakładać na bazę, bo bez niej na moich powiekach utrzymują się może z godzinę no i oprócz C'mon Chameleon są mało widoczne. Z bazą sprawują się dużo lepiej i trzymają się do kilku godzin, ale nie jest to również jakiś oszałamiająco długi czas, nie uważam, żeby to były jakieś trwałe i dobrze napigmentowane cienie. Podobnie jak przy innych firmach pigmentacja zależy od kolorku.. Jeśli chodzi o aplikację to nie mam zastrzeżeń. Poza tym opakowania są zgrabne i wytrzymałe, podobają mi się.

Mam jeszcze jeden kolorek na oku i pewnie mimo wszystko się skuszę. Trzeba przyznać, że Catrice oferuje kilka fajnych kolorów, niestety jak dla mnie są one dużo mniej trwałe niż np. te z Inglota w podobnej cenie.

Jakie jest Wasze zdanie na temat Catrice? Macie swój ulubiony cień z tej firmy? Przyznam, że dotychczas używałam tylko jednego cienia z Kobo i zastanawiam się, czy są lepsze od tych? Będę wdzięczna za opinie.

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Fakt :) chociaż jak dla mnie jednak nie wszystkim pasuje. Ja raz myślę, że to cień dla mnie a raz nie..

      Usuń
  2. ciekawa jestem jak na powiece wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się Kameleon, ale według mnie wcale nie jest trwały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jakimś czasie zostaje głównie ten brąz, przynajmniej u mnie.. No ale z tych co pokazałam to właściwie żaden jakiś super trwały nie jest.

      Usuń
  4. Makijaż jakiś mogłabyś wrzucić:) żeby zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dziewczyn robi lepsze make-upy :) Podejrzewam, że jednak będą, ale po świętach, gdy będę miała więcej czasu. Dzisiejszy post to taki z serii "na szybko".

      Usuń
  5. Ciekawe kolorki ale skoro słabo się trzymają to troszku lipa:/

    OdpowiedzUsuń
  6. mam 4 cienie tej firmy: kameleona, którego uwielbiam; dwa maty, z których jeden jest w porządku (chyba nr 400), a drugi jest beznadziejny (grey's philosophy); oraz perłę, która jest OK

    wniosek: cienie Catrice są jakościowo nierówne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo zależy od kolorku właśnie. No i co dziwne, to że na palcu ma niezłą pigmentację, na powiece wcale nie musi taki być.. ;/ Spodziewałam się czegoś więcej po Catrice.

      Usuń
    2. ja też... no ale to starsza siostra essence, a cienie essence są w większości beznadziejne...

      Usuń
  7. Moim zdaniem Kobo jest trwalsze, poza tym lubię ich kolory, a serię Fashion ubóstwiam (słynne golden rose). Catrice jakoś do mnie z cieniami nie przemawia. Mam 2 paletki czwórki i 1 dwójkę - niby kolory ciekawe, ale ostatecznie wolałbym dołożyć i mieć 4 Ingloty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy podobne zdanie. Niestety trwałością jakoś szczególnie mnie nie zachwyciły..są ok,ale z Inglotem bez porównania. Zerknę łaskawszym okiem na Kobo:)

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Wszystko czytam i w miarę możliwości odpowiadam. Proszę nie spamować, jeśli napiszesz ciekawy komentarz będę wiedziała jak trafić na Twojego bloga:)

Pod wcześniejszymi postami niż najnowszy jest ustawiona moderacja, bym nie przegapiła Twojego komentarza:)

SZABLON BY: PANNA VEJJS.